Kalendarz

październik 2018
N P W Ś C Pt S
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
Start Sanktuarium Madonny Łokietkowej
Madonna Łokietkowa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 15 maja 2018 00:00

 

Sanktuarium Madonny Łokietkowej

Trudno ustalić datę pojawienia się płaskorzeźby uśmiechniętej Madonny z Dzieciątkiem. Przywędrowała z Węgier albo z terenu Niemiec w XII wieku. Od 2 połowy XIII w. jest już na terenie Wiślicy otaczana szczególnym kultem. Król Władysław Łokietek, walcząc o zjednoczenie Polski, modlił się przed Figurą Matki Bożej, zawierzając jej całą Ojczyznę. Prosił: „Maryjo okaż się Matką Tego Narodu”, w odpowiedzi usłyszał od Madonny: „Ja będę Matką, ale Ty bądź jego wiernym Synem, wstań, idź, a zwyciężysz”. Umocniony tą obietnicą odniósł zwycięstwa w walce o zjednoczenie Ziem Polskich.
Popularnie nazywana jest:
Madonna Łokietkowa,
Pani Wiślicka,
Matka Boża Uśmiechnięta.

Wszystkie święta Maryjne są szczególnie uroczyście obchodzone, ale najbardziej 8 września – patronalne święto Narodzenia NMP, czyli tzw.Wielki Odpust Wiślicki. Na te uroczystości przybywali książęta i królowie Polski.

 

Dawniej, dla lepszego kontaktu z wiernymi Figura miała specjalny ołtarz przy drugim filarze pośrodku kościoła. Liczne, cenne dary i wota, świadczą o wielu dokonanych tu cudach za przyczyną Matki Bożej. Ten powszechny i wielowiekowy kult doprowadził do Koronacji Figury.
Dnia 17 lipca 1966 r. została dokonana Koronacja Madonny przez Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego przy udziale abp. Karola Wojtyły i miejscowego Ordynariusza Bp. Jana Jaroszewicza.

 

W sobotę 10 września 2016 r. odbyła się główna Uroczystość Diecezjalna Jubileuszu Chrztu Polski oraz Złotego Jubileuszu Koronacji Madonny Łokietkowej. Relację oraz fotografie z tego wydarzenia można znaleźć na stronie RadiaEm Kielce. Tekst homilii abp. Józefa Kowalczyka wygłoszonej w czasie Jubileuszu znajduje się poniżej, pod tekstem kazania kard. Wyszyńskiego.

http://em.kielce.pl/kosciol/uczcilismy-jubileusz-chrztu-polski-em

 

Homilię wygłosił Ks. Stefan Kardynał Wyszyński

Homilię wygłosił Ks. Stefan Kardynał Wyszyński

Eucharystię sprawował arcybiskup Karol Wojtyła

Abp Karol Wojtyła - później Papież Jan Paweł II

Poświęcenie korony

Koronacja

Figura Madonny Łokietkowej
na placu przy kościele w Gorysławicach

Przy sztandarze ks. Jan Gurda
późniejszy bp pomocniczy w Kielcach

Ówczesny bp kielecki Jan Jaroszewicz

W uroczystości wzięło udział 36 biskupów, 200 kapłanów i ok. 40 tys. wiernych.
Film z koronacji w można obejrzeć i zakupić w piwnicach domu Długosza .



Poniżej za zgodą Instytutu Prymasowskiego z Warszawy publikujemy tekst kazania kardynała Stefana Wyszyńskiego, wygłoszonej 17 lipca 1966 roku w czasie koronacji MB. Łokietkowej.

MILENIJNE GODY W WIŚLICY – KORONACJA „MADONNY ŁOKIETKOWEJ”

Podczas „Te Deum” Tysiąclecia diecezji kieleckiej

 

Wiślica, 17 lipca Roku Milenijnego 1966

Najdostojniejszy Księże Metropolito Krakowski[1],

Najdostojniejszy Księże Biskupie, Administratorze Apostolski diecezji kieleckiej[2],

Arcypasterze Polski katolickiej,

Duchowieństwo diecezji kieleckiej,

Zakony męskie i żeńskie,

Rodziny katolickie, Młodzieży polska, Dziatwo,

Wszystkie Dzieci Boże świętego diecezjalnego Kościoła kieleckiego!

 

Biskupi polscy wczoraj wieczorem i dziś rano na tle prastarej katedry kieleckiej wyśpiewali sercem i uczuciem wdzięczność Bogu za dziesięć wieków chrześcijaństwa w Polsce i za dziesięć wieków łaski dla ludu Bożego tej diecezji. A teraz przybyli do Matki pięknej miłości, „Madonny Łokietkowej”, od wieków czczonej tutaj, w prastarej Wiślicy, aby razem z Wami, Ludu Boży wierny Bogu, Chrystusowi, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi świętemu, wyśpiewać uczucia wdzięczności, wypowiedzieć miłość, wiarę, nadzieję i przekazać to wszystko Trójcy Świętej przez Matkę pięknej miłości.

Szczęśliwie pomyślano, by dla uwieńczenia dziesięciu wieków chrześcijaństwa w ziemi wiślickiej była ukoronowana przez nas, imieniem Ojca Świętego, „Madonna Łokietkowa”, tak przez Was miłowana i czczona, bodaj najstarszy w tej prastarej ziemi świadek miłości ludu polskiego do Maryi, Bogurodzicy Dziewicy.

My, biskupi polscy, imieniem całego ludu Bożego Polski milenijnej witamy Was, Ludu ziemi wiślickiej! Witamy Was, Najmilsze Dzieci diecezji kieleckiej! Imieniem Kościoła świętego w Polsce składamy na waszych braterskich i siostrzanych czołach pocałunek pokoju. Witamy Was w dziedzicznej waszej wierności Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi, w waszym sercu podniesionym ku Bogu, dziękującym za łaski wypośredniczone przez Maryję, a wysłużone przez Jezusa Chrystusa.

Gdy wspominamy wszystkie łaski, które spływały przez dziesięć wieków w starodawnym mieście Wiślicy, w ziemi wiślickiej, w diecezji kieleckiej i w całej Polsce, to z naszego serca wyrywa się uczucie wdzięczności: „Chwała Tobie, Trójco Przenajświętsza” – „Ciebie, Boga, chwalimy”.

WSPÓLNY START DZIEJOWY

Najmilsze Dzieci! Moglibyście zapytać, dlaczego wybraliśmy starodawną Wiślicę na miejsce szczególnych obchodów milenijnych i dlaczego połączyliśmy te obchody z uroczystością koronacji „Madonny Łokietkowej”.

Jeżeli my, krążąc po ziemi polskiej od Wzgórza Lecha i Bazyliki Prymasowskiej w Gnieźnie przez Ostrów Tumski w stolicy Wielkopolski – Poznaniu, przez Jasną Górę, Wawel i Skałkę, Piekary Śląskie, Gdańsk i Oliwę, Lublin, Olsztyn i Frombork, Warszawę, Sandomierz i Kielce, zatrzymujemy się dziś w starodawnym mieście Wiślicy, to dlatego, że odszukujemy najstarsze ślady wspólnego startu dziejowego dla naszej dziesięciowiekowej drogi za Krzyżem Chrystusa w światłach Jego Ewangelii.

Przeglądając stare teksty pobożności chrześcijańskiej, znajdujemy przekazy historyczne, które nas pouczają, jak doniosłe miejsce w początkach chrześcijaństwa – a może nawet te początki uprzedzając – miała Wiślica. Odkryte w podziemiach kolegiaty wiślickiej przekazy i relikty archeologiczne są niemal współczesne innym przekazom historycznym, odsłoniętym dzisiaj zabytkom i pomnikom starodawnej polskiej kultury religijnej. Można je postawić obok Ostrowa Lednickiego, obok podziemi katedry gnieźnieńskiej i poznańskiej, obok Krakowa, Przemyśla i Giecza. Te stare miejsca, związane z dziejami Kościoła i Narodu ochrzczonego, startują niemal równym krokiem z Wiślicą.

Są to czasy dawne, gdy tymi drogami – podobnie jak przez Gniezno, Poznań i Kraków – szli Mieszko i Chrobry. Są to czasy, w których w Polsce pracował święty Wojciech, użyźniając polską ziemię krwią męczeńską na Wybrzeżu Gdańskim. Z tych czasów wspominamy życie pustelnicze świętego Andrzeja Świerada, który swoją modlitwą połączył Opatowiec nadwiślański z Sobótką około Ślęży za Wrocławiem.

Są to czasy, w których święty Brunon z Kwerfurtu, wprawdzie Niemiec z pochodzenia, ale związany gorącą miłością z naszym władcą gnieźnieńskim i poznańskim, Bolesławem Chrobrym, pisał życiorysy pierwszych Męczenników ziemi polskiej w Międzyrzeczu – dziś w diecezji gorzowskiej – i pierwsze życiorysy świętego Wojciecha. Związał się gorącą miłością z naszym królem i stawał odważnie w jego obronie przeciwko jego nieprzyjaciołom, a swoim współrodakom. W imię czci ku świętemu Wojciechowi święty Brunon tak był związany z polską ziemią, że życie swoje w niej oddał. Zginął męczeńsko, prawdopodobnie na tak zwanej ongiś ziemi Jadźwingów, dziś na pograniczu diecezji łomżyńskiej, olsztyńskiej i białostockiej.

Są to wspaniałe czasy potężnego startu myśli Bożej, która dotarła przez naszych praojców aż do naszych serc i związała je wspólną wiarą, miłością i nadzieją. Z tych też czasów możemy wydobyć, jako niemal współczesne Wiślicy, piękne życie Gertrudy Mieszkówny [LJ1] i jej przecudną miłość ku Matce Najświętszej, o czym jeszcze mówić będziemy na zakończenie.

Polska jest więc przez dziesięć wieków w objęciach Kościoła i u stóp Bogurodzicy Dziewicy, Bogiem sławionej Maryi. Ogarnięta macierzyńskimi dłońmi Kościoła, wżywa się w jego misterium– w obecnego w nim, ożywiającego i uświęcającego nas Chrystusa i w obecną w misterium Chrystusa i Kościoła – Maryję. A dziś wiąże przeszłość z teraźniejszością, której wyrazem jesteśmy my, tu obecni, korzący się, dziękujący i zjednoczeni u stóp Matki Bożej – „Madonny Łokietkowej”.

OWOC STOKROTNY DROGI MILENIJNEJ

Ten wspólny start dziejowy ma swoje owoce. W tej chwili w kilku punktach przynajmniej uświadomimy sobie owoc stokrotny milenijnej drogi Narodu ochrzczonego.

Każdy z Was tu obecnych przyniósł w hołdzie „Madonnie Łokietkowej” swoje serce nabrzmiałe miłością. Przyszliście tu, Najmilsi, w wielkim trudzie. Jadąc od Kielc, widzieliśmy na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów, jak podążaliście tutaj, niebaczni na upał i utrudzenie. To jest wasze wyznanie wiary. To jest wasza gorącość religijna, wasze oddanie się Chrystusowi i Maryi w Kościele świętym. To jest wyraz aktualnej rzeczywistości polskiej, która wypowiada się nie tylko w wielkich przemianach społecznych i gospodarczych, ale też i w potężnym wzroście uświadomienia religijnego, w zrozumieniu znaczenia i doniosłości prawdy Chrystusowej dla naszego codziennego życia. Uważamy, iż rzeczywistość dzisiejsza i jej przemiany nie mogą rozstać się z rzeczywistością religijną, z tęsknotami, pragnieniami i potrzebami Narodu ochrzczonego, który wkracza w nowe wiary tysiąclecie.

Naród ten niesie w sobie człowieka ochrzczonego, napełnionego Bogiem, uszlachetnionego przez potężną, wytrwała pracę łaski uświęcającej i Bożej miłości w duszach naszych.

Kościół na przestrzeni dziesięciu wieków, od czasów Mieszka I aż do czasów współczesnych, nieustannie chrzcząc dzieci Narodu polskiego, dawał im Boga i wewnętrznie, duchowo je odmieniał. Ale na przestrzeni tych wieków – co szczególnie widzimy w początkach chrześcijaństwa – Kościół odmieniał nie tylko każdego ochrzczonego Polaka. Nie tylko jemu mówił: „Sursum corda”, [LJ2] „Świętymi bądźcie[LJ3] ” (1 P 1,13), „Świątynią Boga jesteście, mieszkaniem Ducha Świętego, Duch Boży mieszka w was” (1 Kor 3,16). Przez ochrzczonych Polaków Kościół dokonywał w Polsce odnowy Narodu, odmieniał duchowe oblicze tych, którzy nami rządzili.

Gdy dzisiaj wspominany czasy minione, spotykamy świętych władców, świętych królów, królewny i księżniczki, którzy swego czasu, szczególnie w pierwszych trzech wiekach naszego chrześcijaństwa, stali na czele Narodu ochrzczonego. Kościół tak wspaniale odmieniał oblicze duchowe władców, że nie tylko powstrzymywał ich srogość i surowość, ale nawet kazał im żałować łez, niesprawiedliwie wyciskanych z oczu.

Przez Wiślicę przesunęła się świątobliwa królowa Jadwiga z Wawelu. Ona też jest pięknym owocem chrześcijańskiego życia w Polsce. I chociaż przyniosła świętość z sobą, ze swojej Ojczyzny, to jednak tutaj ją rozwinęła. Wiemy, do jakiej delikatności ducha doszła. Gdy jej małżonek, wprawdzie już ochrzczony, ale jeszcze nieprzeniknięty [LJ4] duchem chrześcijańskim, tolerował zło, wyrządzone ubogim kmiotkom, Jadwiga Wawelska upominała się o nich. Nie szło tylko o materialne wynagrodzenie krzywdy, ale nawet o to – „kto im łzy powróci?”, łzy wyciśnięte przez niesprawiedliwe, krzywdzące czyny. Tak więc Kościół kształtował nie tylko dusze podwładnych, ale też i władców, domagając się od nich chrześcijańskiego władania nad ludem Bożym, nad ochrzczonymi dziećmi Narodu.

Chrześcijaństwo w całym świecie, a więc i w naszej Ojczyźnie, pchnęło świat na nowe tory współżycia w miłości i pokoju. Zasiało nowe ziarno na niwie serc. Wzbudziło pragnienie nie tylko sprawiedliwości, ale pogłębiającej się coraz bardziej i rozszerzającej swoje ramiona miłości społecznej w duchu Chrystusowym: „Miłujcie się społecznie” – „Po tym was poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć będziecie jeden ku drugiemu” (J 13,34-35).

Chrześcijaństwo pchnęło ludzkość w kierunku nieustannego poszukiwania coraz to lepszych form życia i współżycia ludzkiego. Budzi ono nieustanny niepokój, aby nie zadowalać się tym, co już zostało osiągnięte, i dlatego ciągle nam mówi: „Świętymi bądźcie, a święci niechaj się jeszcze uświęcają” (1P 1,13).[LJ5] Jeśli doznajecie sprawiedliwości, pytajcie, czy nie można jej rozszerzyć. Jeśli wydaje się Wam, że miłujecie, pytajcie, czy nie można jeszcze bardziej ramion wyciągnąć, jeszcze bardziej upowszechnić miłość. Jeżeli Wam się wydaje, że jesteście całkowicie w prawdzie, chciejcie prawdę zaślubić z miłością, aby oczy wasze otworzyły się nie tylko na prawdy tej ziemi, ale na prawdy Boże, jedynie godne nieśmiertelnego ducha ludzkiego.

Chrześcijaństwo przez dziesięć wieków wszczepiało w życie naszego Narodu potrzebę prawdy, sprawiedliwości, miłości, wzajemnego szacunku, pogłębiania braterskich uczuć służby społecznej i ofiary dla chwały Bożej. Przez to wpływało i na pogłębienie więzi rodzinnej. Jeśli Polska do dziś dnia, zwłaszcza w rodzinach rolniczych, odznacza się wysokim poziomem życia rodzinnego, wielką czcią wzajemną małżonków, rodziców i rodzeństwa, to jest zasługą nieustannego siewu ducha chrześcijańskiego.

Z chrześcijańskiej rodziny powstawała chrześcijańska „rodzina rodzin” – Naród. Świadomość wspólnoty narodowej, ubogacona przez świadomość wspólnoty chrześcijańskiej w Kościele, jeszcze bardziej związała w ziemi polskiej Naród z Kościołem, na dolę i niedolę, tak iż Naród wspierał Kościół, a Kościół – Naród.

Nie jest tylko powiedzeniem politycznym czy gładkim słowem to, że w Polsce Kościół i Naród to niemalże brat i siostra, to niemal rodzeństwo. Tak bardzo przenikają się nurty narodowe i religijne, iż właściwie trudno rozróżnić, gdzie płynie nurt religijny, chrześcijański, a gdzie narodowy.

Dzieje się to w duchu wskazania, które Chrystus Pan dał Apostołom: „Idźcie[LJ6] i nauczajcie wszystkie narody”. I do Polski przyszli apostołowie, Boży wysłannicy, aby nauczać i chrzcić Naród. A czynili to tak skutecznie, że życie Boże wszczepiło się, niejako wcieliło się w życie naszego Narodu jak Słowo[LJ7] , które ciałem się stało i mieszkało między nami.

Duch chrześcijański tak głęboko wniknął w nasze życie narodowe, że chcieliśmy tym duchem obdzielać inne narody. Zawsze zwracaliśmy się do nich w imię chrześcijańskiej nadprzyrodzonej miłości. Wynikła stąd przedziwna gotowość Narodu polskiego do poświęcania się za inne narody, gotowość walki „za wolność naszą i waszą”.

W WIARY NOWE TYSIĄCLECIE

Oto, Najmilsze Dzieci, owoce dziesięciu wieków ujęte w wielkim skrócie. Nie śmiem tego zwięzłego ujęcia uważać za wyczerpujące. Wspominamy przecież dziesięć wieków chrześcijaństwa w Polsce! To dziesięć wieków wiary, dziesięć wieków czynów miłości, dziesięć wieków doświadczeń i przeżyć, mąk, udręk i cierpień, a niekiedy olbrzymich ofiar, prawdziwego krzyżowania, przez które przechodziliśmy. Cóż to za olbrzymie bogactwo! Nie sposób to wszystko krótko wypowiedzieć.

Dziś, stojąc na progu nowego tysiąclecia, pytamy: co dalej? Nieraz spotykamy się z pokusami, że może chrześcijaństwo w Polsce już powiedziało swoje ostatnie słowo, że może powinna przyjść inna „ewangelia”, nie Chrystusowa. Może zamiast krzyża, trzeba by postawić jakiś inny znak, w imię którego Naród skuteczniej by się połączył, zjednoczył i wyruszył w nowe tysiąclecie. Tych pokus jest wiele.

Gdy my, biskupi polscy, odbywamy naszą wędrówkę dziejowym szlakiem Tysiąclecia Chrztu Polski, gdy wsłuchujemy się w wołania ludu ziemi polskiej, w wasze tętniące serca, gdy wpatrujemy się w wasze błyszczące oczy, w uśmiechnięte do biskupów twarze, to tak, jak gdybyśmy otrzymywali od was odpowiedź, którą kiedyś usłyszał Chrystus: „Dokąd pójdziemy, Panie? Słowa żywota wiecznego Ty masz” (J 6,68).

Wy nam to mówicie wszędzie, w Gnieźnie, w Poznaniu, w Krakowie, na Jasnej Górze, w Piekarach, w Gdańsku, w Lubinie, w Olsztynie, w Warszawie, w Sandomierzu, w Kielcach! I wszędzie wołacie to nieco świeckie – „sto lat”. Na to my z uśmiechem, pobłażliwie Wam odpowiadamy: Cóż to znaczy dla wierzącego Narodu „sto lat”, gdy my, biskupi, wciąż Wam mówimy: wierzę w żywot wieczny. To jest program katolicki, program dla Narodu ochrzczonego – żywot wieczny! Przyjmujemy wasze serdeczne, dziecięce wołanie – „sto lat”. Ale odpowiadamy Wam: „wiecznie”, „w nieskończoność”, bo „wierzę w ciała zmartwychwstanie, w żywot wieczny”.

Oto program, który budzi entuzjazm we wszystkich – w starszych i w młodzieży. My mamy ambicję istnieć i trwać w nieskończoność. To jest tak właściwe duchowości i psychice ludzkiej, że żadna siła, nawet niewiara ucierpiana czy też zaprogramowana, nie zdoła nas odciągnąć od miłości ku Chrystusowi, który daje nam życie dłuższe, bo... wieczne!

Mamy od Was odpowiedź, że Wy, Najmilsze Dzieci, nadal chcecie iść za Krzyżem, w światłach Ewangelii, nadal chcecie więzi nadprzyrodzonej Kościoła przez łaskę, która jest miłością, i nadal pragniecie rozwijać w sobie Boże synostwo każdego człowieka. Czujecie dobrze, że człowieka można uszanować tylko wtedy, gdy dojrzy się w nim dziecię Boże, owoc miłości Bożej. Każdy z Was jest nie tylko obywatelem swojej ziemi, ale obywatelem Królestwa Niebieskiego i powstał przez wielką miłość, jaką ma ku nam Ojciec Niebieski.

Wy, Najmilsi, chcecie iść w wiary nowe tysiąclecie zgodnie z głodami czasów współczesnych. A głody czasów współczesnych to pragnienie i tęsknota, aby być w prawdzie, aby naszą prawdę każdy uszanował i nikt nie odmawiał nam prawa do prawdy. To pragnienie, by żyć w miłości, jako w mocy nadrzędnej, która zdolna jest utrzymać cały Naród polski, Naród Chrystusowy w jedności i pokoju; aby być w sprawiedliwości, to znaczy nie tylko upominać się o własne prawa, ale uznawać je i uszanować dla innych. Tym bardziej bowiem nasze prawa będą uszanowane przez ludzi, im bardziej my uszanujemy ich prawa. Tym więcej doznamy miłości, im więcej świadczyć jej będziemy. Tym bardziej nam będą wierzyć, im bardziej my sami będziemy w prawdzie. Ale gdy będziemy w kłamstwie, to chociażby dla obrony naszego kłamstwa stanęły zbrojne zastępy, nic to nie pomoże, bo prawda jest zawsze nieprzyjazną wszelkiemu kłamstwu. Kłamstwo bowiem jest zawsze rodem z serca znieprawionego, z upadłego ducha – szatana. Prawda zaś jest z Boga i miłość jest z Boga. Sprawiedliwość musi być również oparta o Boga[LJ8] . Szacunek dla człowieka może być także zagwarantowany i zabezpieczony na tej ziemi jedynie w imię Boże.

Aby iść w wiary nowe tysiąclecie z dłonią wyciągniętą, aby nasze stopy były w tej drodze błogosławione, potrzeba nam ducha ofiary i wyrzeczenia się siebie. Jeżeli chcemy widzieć dni dobre, jeżeli nie tylko wierzymy w żywot wieczny, ale pragniemy tego żywota dla naszej ochrzczonej Ojczyzny, to musimy pamiętać: bez ducha ofiary i wyrzeczenia się siebie nic nie zdołamy uczynić!

Stąd my, świadkowie niemal dziesięciu wieków chrześcijaństwa w Wiślicy, musimy sobie postanowić, że nasze chrześcijaństwo, naszą silną wiarę i miłość ku Bogu będziemy wiązać z wyrzeczeniem się siebie, z ofiarą z samych siebie.

To, co jest najbardziej potrzebne chrześcijańskiemu Narodowi, to trzeźwość – trzeźwość w myślach, w czynach, w codziennym życiu, trzeźwość ducha i trzeźwość ciała. Gdy przeglądamy prasę, ogarnia nas przerażenie, jak potworną klęską jest dziś w Polsce nietrzeźwość. Jaką nędzę wprowadza! Ile nieszczęść i okropnych, niedających się naprawić szkód wyrządza! Jak bardzo opóźnia rozwój poziomu społecznego i codziennego bytowania naszego życia: życia rodzin, wychowania społecznego, narodowego i chrześcijańskiego. To wszystko wymaga opanowania naszych nałogów i złych skłonności, pokonywania bestii w człowieku.

Na progu nowego tysiąclecia musimy również postanowić sobie służbę Bożą człowiekowi. Chrystus Pan pouczał uczniów swoich, których później uczynił Apostołami: „Kto chce być pierwszy wśród was, niech będzie sługą [LJ9] wszystkich” (Mt 20,26). Dlatego sam przyjął postać sługi i narodził się z Dziewicy, która nazwała się Służebnicą Pańską. Głowę Kościoła nazwano „Sługa sług Bożych”. [LJ10] A sługi Kościoła, „ministrów” Kościoła, Kościół pochylił przed ludem Bożym, jak to widzimy szczególnie w Wielki Czwartek, gdy papież na Watykanie, biskupi w swoich katedrach, a duszpasterze w świątyniach parafialnych omywają nogi braci i całują je. Czynią to nie dla przedstawienia czy ciekawości ludu, ale na znak, że „kto chce być pierwszy wśród was, niech będzie sługą wszystkich” (Mt 20,26).

Dzisiaj lud polski nadal ma zaufanie do biskupów i kapłanów dlatego, że umie dużo powiedzieć o tym, jak ci biskupi i kapłani służyli ludowi Bożemu w Ojczyźnie naszej na przestrzeni wieków.

Trudno jest to zrozumieć! I uczniowie Chrystusowi nie od razu to pojęli. Może potrzeba będzie jeszcze wielu dziesiątków lat, aby do świadomości społecznej doszło to, że władać to znaczy służyć, że kto chce władać, ten musi służyć, że prawdziwa służba Narodowi jest zawsze w pokorze i poszanowaniu podstawowych praw dziecięcia Bożego.

Stąd musimy opanowywać w sobie, w duchu ofiary i wyrzeczenia, wszystko, co jeszcze w nas jest ze zwierzęcia, abyśmy byli coraz bardziej ludźmi na obraz Boży. „Oto Człowiek[LJ11] – Jezus Chrystus przed trybunałem Piłata. Mamy być tym „człowiekiem” w rodzinie, w życiu domowym, społecznym, w służbie i pracy kapłańskiej, apostolskiej, w pracy rodzinnej, społecznej i w życiu publicznym.

To są głody czasów dzisiejszych. Po tej linii idzie rozwój społeczny, idą też wymagania współczesnej ludzkości. A my, Najmilsi, w wymaganiach tych musimy widzieć jak gdyby nowy rozdział uświadomienia chrześcijańskiego. Zrozumienie chrześcijaństwa pogłębia się coraz bardziej, wcielając się w codzienne życie ludu. Brak zasad chrześcijańskich jest przyczyną nieszczęść wielu narodów, natomiast wszędzie tam, gdzie one kwitną w duchu ofiary, wyrzeczenia i nadprzyrodzonej miłości, następuje pokój Boży i miłość Boża.

Aby sobie to uświadomić, stanęliśmy tutaj, w Wiślicy, w starym grodzie, który – jak mi powiedział wasz Biskup – liczył ongiś ponad 30 kościołów. Przez ten gród prowadziły wielkie szlaki od Krakowa po Sandomierz i Lublin, gdzie rozwidlały się na dalekie południe i daleki północny wschód. Drogę tę przemierzali ongiś chrześcijańscy władcy. Przyszliśmy, aby w tym miejscu, gdzie – według jeszcze niecałkowicie pewnych przekazów – ślady chrześcijaństwa były bardzo wczesne, dokonać rachunku sumienia z dziesięciu wieków i dziękując za nie Bogu, przyjąć wskazanie Apostoła: „A ja wam jeszcze większą miłość ukażę” (1 Kor 12,31).

Tę większą miłość wszyscy musimy sobie ukazać. Bracia Kapłani, którzy z ludem Bożym przetrwaliście dziesięć wieków, pomyślcie, jak to w Polsce bywało! Ile tu łez, ile krwi się wylało! Ile było cierpień i mąk! Ilu ludzi odeszło z tej ziemi przed tron Boży, pojednanych z Ojcem. To wasze dzieło! To Wy stawaliście przy tych, których może już wszyscy opuścili, i umęczone ciała ludzkie naszych rodaków – Wy, miłosierni samarytanie – zbieraliście, ustawiając wysoko w świątyni, oddając im cześć, modląc się i budząc nadzieję. „Tym, którzy w Panu umierają, życie nie ustaje, jeno się odmienia” (prefacja żałobna) [LJ12] . Przedłużeniem nadziei na żywot wieczny Narodu umierającego jesteście Wy, Biskupi i Kapłani! Dlatego lud, który pragnie żyć wiecznie, patrzy na wasze błogosławione, konsekrowane dłonie i czepia się ich, jak tonący ostatniej deski ratunku. Gdy wszyscy opuścili, zostaje jeszcze kapłan, może ten za życia niezrozumiany, omijany, a niekiedy prześladowany, i on pokazuje Tę, która jest Życiem, Słodkością i Nadzieją.

Wy, Najmilsi Kapłani, jesteście dziedzicznymi świadkami najbardziej trwałej hierarchii, która pochodzi z Chrystusowego kapłaństwa, przez Apostołów i ich następców. Wam, „z ludu [LJ13] wziętym i dla ludu postawionym” w tym, co do Boga należy” (Hbr 5,1), przypomina ona, że „władać”, to znaczy – „służyć”.

Wam, Rodzice Katoliccy, należą się też słowa szczególnego uznania i podniesienia. My wszyscy – ja, z przykładu mojego starego ojca, i Wy, z przykładów waszych ojców i praojców – wzięliśmy przywiązanie do Kościoła, ufność ku Bogu i pokorną cześć Służebnicy Pańskiej. Jak wielkie znaczenie dla Narodu, tej „rodziny rodzin”, ma chrześcijańska rodzina! Cześć Wam, Matki rodzące! Cześć Wam, Ojcowie pracowici! Cześć Wam, Rodzino katolicka, w której rodzi się chrześcijański Naród!

Droga Młodzieży, która jesteś pokoleniem nowego tysiąclecia chrztu! Nieraz myślicie, że współczesność Was nie rozumie. Ale Wy coraz dokładniej się odsłaniacie. A my coraz lepiej Was widzimy i wiemy, że od nas, biskupów, kapłanów i rodziców, pragniecie czegoś innego, lepszego. Nie chcecie, aby powtórzyły się wszystkie okropności, które już były. Nie chcecie okrucieństwa krwi, prześladowania, wojny, męki, poniewierki, kłamstwa i obłudy. Niekiedy błąkacie się, jak gdyby zagubieni, ale gdy spojrzy się w wasze młode oczy, w tęskniące do czegoś nowego serca, to się Was rozumie. My Was rozumiemy, Droga Młodzieży! My wiemy, że Wy już macie dość wszystkiego, co obrzydliwe. A spoglądając ku nowym czasom, pragniecie, aby dały one nowego człowieka. Tak często i Wy, Młodzi, wypowiadacie nam słowa: Dokąd pójdziemy? – Przecież słowa żywota wiecznego Ty masz, Jezu Chryste! O Tobie nawet wróg, skazujący Ciebie na śmierć, powiedział: „Ecce Homo – Oto Człowiek[LJ14] ” (J 19,5). – I Wy nareszcie chcecie żyć jak człowiek i patrzeć na prawdziwych, rzetelnych ludzi.

Dlatego przyszliśmy tutaj do Matki Boga-Człowieka, do Tej, która z woli Ojca Niebieskiego została pod krzyżem Matką naszą i Matką Kościoła. Ufnym okiem spoglądamy ku Matce pięknej miłości, ku tej Madonnie Wiślickiej, „Madonnie Łokietkowej”, której czas nie zniszczył. Jest Ona nadal obecną pod krzyżem naszego Narodu. Czuwa nad nami jako Dziewica Wspomożycielka, dana ku obronie Narodu polskiego i czczona w tylu miejscach i sanktuariach maryjnych.

Gdy w tej chwili modlimy się w Wiślicy, arcybiskup Wrocławia, Bolesław [Kominek], sprawuje Świętą Ofiarę na tle katedry kieleckiej i modli się za nas tu obecnych wraz z ludem kieleckim. A my modlimy się za nich, tam zebranych, otaczających Macierz kościołów diecezji kieleckiej. Modlimy się też w tej chwili za całą Polskę. W katedrze Świętego Jana w Warszawie modli się teraz lud Warszawy za Wiślicę i za Kielce. Cała Polska katolicka ma w tej chwili oczy skierowane ku starodawnej Wiślicy i korzy się przed „Madonną Łokietkową”.

Pozwólcie, Najmilsze Dzieci, że na zakończenie naszych rozważań odmówimy wspólnie modlitwę maryjną, którą znajdujemy w bardzo starym, z czasów Mieszka i Chrobrego pomniku pobożności maryjnej naszego Narodu. To modlitwa Gertrudy Mieszkówny. Niech ta stara modlitwa, bodajże współczesna „Madonnie Łokietkowej”, będzie wyrazem czci wszystkich tu obecnych: biskupa, duchowieństwa i wszystkich dzieci Bożych tej diecezji, wszystkich biskupów polskich, kapłanów zakonnych i świeckich, rodzin, młodzieży i dziatwy całej naszej Ojczyzny.

Będę czytał słowa, a Wy ogarniajcie je sercem i ofiarujcie „Madonnie Łokietkowej”.

„Zdrowaś Maryja, łaskiś pełna, Pan z Tobą, któraś jest sama piękniejsza nad słońce, której ozdoby pożądał Król nieba i ziemi.

Zdrowaś, powitana przez Anioła.

Zdrowaś, zaćmiona Duchem Świętym.

Zdrowaś, brzemienna Bogiem.

Zdrowaś, któraś zasłużyła z wnętrzności swoich porodzić Syna Bożego.

Zdrowaś, któraś Syna Bożego w pieluszki owinęła.

Zdrowaś, któraś Syna Bożego do kąpieli włożyła.

Zdrowaś, któraś Syna Bożego ułożyła w żłóbku.

Zdrowaś, któraś Syna Bożego ofiarowała w świątyni.

Zdrowaś, któraś Syna Bożego zrodziła wedle Ciała.

Zdrowaś, któraś Syna Bożego słuchała każącego o naszym zbawieniu.

Zdrowaś, chwalebna i bardzo chwalebna.

Zdrowaś, któraś Syna Bożego widziała zawieszonego na krzyżu za nasze odkupienie.

Zdrowaś, któraś Syna Bożego widziała zmartwychwstającego dla chwały Ojca.

Zdrowaś, któraś widziała Pana wstępującego na niebiosa w tym ciele, które otrzymał od Ciebie, Święta i Niepokalana Dziewico.

Zdrowaś, Pani Aniołów.

Zdrowaś, Królowo niebios.

Zdrowaś, Chwało wszystkich świętych.

Zdrowaś, Uwielbienie sprawiedliwych.

Zdrowaś, Odzyskanie utraconych.

Zdrowaś, Nadziejo nasza.

Zdrowaś, Chwalebna Matko Pana, Święta Maryjo, najgodniejsza czci i przez wszystkich czczona. Amen”.

 


[1] Metropolitą krakowskim był w tym czasie arcybiskup Karol Wojtyła.

[2] Administratorem apostolskim diecezji kieleckiej był w tym czasie biskup Jan Jaroszewicz.


[LJ1]Może dodatkowy przypis:

Gertruda (ok. 10251108), córka króla Polski Mieszka II LambertaRychezy; od 1043 lub 1044 żona Izjasława Iwielkiego księcia kijowskiego (do 1054). Jest autorką łacińskich modlitw spisanych prozą poetycką, zawartych w tzw. Kodeksie Gertrudy (zwanym także Modlitewnikiem Gertrudy czy, zwłaszcza w literaturze zachodniej, Psałterzem Egberta).

**

H o m i l i a

abp. Józefa Kowalczyka wygłoszona podczas Mszy świętej odpustowej sprawowanej z okazji 50. rocznicy Koronacji Figury Madonny Łokietkowej

Wiślica, 10 września 2016 r.

Bądź pozdrowiona łaski pełna, Pan z Tobą,

błogosławiona jesteś między niewiastami

(Łk 1,28)

 

Tym pozdrowieniem anielskim skierowanym do Najświętszej Maryi Panny przez Anioła, pozdrawiam Was uczestnicy dzisiejszej liturgii eucharystycznej w prastarym mieście Wiślicy. Przybywamy tu śladami niezliczonej ilości pielgrzymów na przestrzeni ponad tysiącletniej historii tej ziemi i tego miasta udokumentowanej przez dziejopisarzy. Przybywamy śladami naszych wielkich mężów Kościoła, prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego i abp. Karola Wojtyły metropolity krakowskiego, którzy 17 lipca 1966 roku podczas tutejszych obchodów 1000.lecia Chrztu Polski dokonali uroczystej koronacji figury Matki Bożej Łokietkowej, znajdującej się w ołtarzu głównym wiślickiej bazyliki. Dziękujemy dziś Bogu bogatemu w miłosierdzie, za wstawiennictwem Matki Chrystusa, w uroczystość Jej ziemskich narodzin, za Chrzest Polski przyjęty 1050 lat temu i za koronację przed 50.laty figury Matki Bożej Łokietkowej oraz za chrzest przyjęty tu przez Waszych przodków żyjących przed wiekami w 880 roku w osobie księcia Wiślan i jego otoczenie. Dopiero około 990 roku Wasz gród Wiślica trafił w ręce Polan. Wiślica stała się w tym czasie obok Krakowa i Sandomierza jednym z najważniejszych ośrodków administracyjnych, komunikacyjnych i handlowych w Małopolsce. Na przełomie X i XI wieku powstał w Wiślicy pierwszy kościół grodowy. Po śmierci Bolesława Krzywoustego i rozbiciu dzielnicowym Wiślica, znalazła się w dzielnicy sandomierskiej. Wtedy też Wiślica stała się ponownie jednym z najważniejszych miast małopolskich co przyczyniło się do ufundowania kolegiaty i Zgromadzenia Kanoników. Wiślica stała się też wtedy ośrodkiem kultury i sztuki czego dowodem jest zachowana tu tzw. płyta wiślicka. Nic więc dziwnego, że dochodziło wtedy do różnego rodzaju najazdów i zmagań o dominację mad Wiślicą. Wreszcie Władysław Łokietek po otrzymaniu korony polskiej sprawił, że Wiślica stała się jednym z najważniejszych ośrodków królestwa.

W dniach 14-16 kwietnia br. składaliśmy Bogu narodowe dziękczynienie w Gnieźnie, Poznaniu, Częstochowie i całej Polsce za Chrzest Polski przyjęty przez Mieszka I 1050 lat temu i za pierwszą koronę królewską przyznaną przez papieża Sylwestra II Bolesławowi Chrobremu. Dziękował też papież Franciszek odprawiając Mszę św. w Częstochowie w dniu 28 lipca br. Dziękowaliśmy za to, że przez chrzest święty, także ten przyjęty tu w Wiślicy w 880 i ten w 966 roku zostaliśmy włączeni do wspólnoty Kościoła katolickiego, a także do wspólnoty monarchicznych krajów europejskich.

Nasza dzisiejsza wspólna modlitwa w wiślickim sanktuarium jest aktem dziękczynienia, który wpisuje się w to ogólnonarodowe dziękczynienie za Chrzest Polski i za włączenie jej do rodziny chrześcijańskich krajów Europy. Czynimy to wspominając święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (zapoczątkowane w V wieku na Wschodzie) wpatrzeni w koronowaną figurę Matki Bożej Łokietkowej zwanej uśmiechniętą, a samo święto narodzin Matki Bożej bywa nazywane w Polsce także świętem Matki Bożej Siewnej. Wszak dziękujemy Bogu za Jej wstawiennictwem za zebrane plony w czasie żniw, które są owocem ziemi i pracy rąk ludzkich. To dziękczynienie nazywamy dożynkami Rozpoczynamy też po tym święcie jesienny czas posiewu ziarna w ziemię z modlitwą pełną nadziei, że wyda ona obfite plony w przyszłym roku. W to święto Narodzin Najświętszej Maryi Panny błogosławimy ziarno przeznaczone na ten siew słowami modlitwy: Boże, Ty sprawiasz, że wszelkie nasiona wpadłszy w ziemię obumierają, aby wydać plony, które przynoszą radość siewcy i chleb głodnemu.

Prosimy Cię, pobłogosław † te ziarna zbóż i inne nasiona. Zachowaj je przed gradem, powodzią, suszą i wszelką szkodą, a ziemię użyźniaj rosą z nieba, aby rośliny z nich wyrosłe wydały obfite plony.

Spraw też, abyśmy za przykładem Najświętszej Maryi Panny, która słuchała Twojego słowa i strzegła go owocnie w swoim sercu, przynosili plon stokrotny przez naszą wytrwałość w pełnieniu Twojej woli. Udziel nam tego przez zasługi Najświętszej Dziewicy, której narodziny dziś obchodzimy.

Polecamy Ci naszych rolników i ich ciężką pracę, a także za przykładem św. Józefa zapraszamy Maryję wraz z Jej Synem do naszego życia, polecając siebie oraz nasze rodziny Jej przemożnej opiece.

Za panowania króla Łokietka (1304…) Wiślica stała się jednym z najważniejszych ośrodków królestwa i uzyskała prawa miejskie. Odbywały się tu zjazdy rycerstwa małopolskiego oraz ogólnopolskiego. W 1347 roku król Kazimierz Wielki zatwierdził tu statuty wiślickie, rozbudował miasto i ufundował (trzecią) zachowaną do dziś kolegiatę wiślicką. W XV wieku w Wiślicy oraz w pobliskim mieście Korczynie odbywały się zjazdy szlachty, a Jan Długosz prowadził tu edukację synów króla Kazimierza Jagiellończyka.

W 1587 roku w Wiślicy dokonano także, na sejmie elekcyjnym, wyboru króla Zygmunta Wazy. Wiślica podupadła w XVII wieku w czasie potopu szwedzkiego i ten proces się pogłębiał także po potopie.

Papież Jan Paweł II nadał wiślickiej świątyni 1 października 2004 roku godność bazyliki mniejszej i tu też znajdują się od dnia 7 września 2013 roku relikwie św. Jana Pawła II.

Drodzy Bracia i Siostry!

Wyrażam wielką radość z tego, że w dniu dzisiejszym, kiedy upamiętniamy ze czcią i wdzięcznością narodziny Matki Bożej, mogę pielgrzymować do Wiślicy i tu złożyć dziękczynienie za ten wielki dar Bożej Miłości, za Matkę Jezusa Chrystusa i za Matkę naszą, która została – jak śpiewamy w pieśni – przed wiekami przejrzana i za Matkę wybrana, Jezusowi Chrystusowi Niepokalana.

Wołamy z radością w dzień Jej święta wraz z Kościołem: Twoje narodzenie, Bogarodzico Dziewico, zwiastowało radość całemu światu; z Ciebie się narodziło słońce sprawiedliwości, Chrystus, który jest naszym Bogiem. (antyfona na benedictus)

Dlatego Kościół nazywa Ją Gwiazdą zaranną zwiastującą już bliski wschód słońca, czyli spełnienie obietnicy. Istotnie, tak jak owa gwiazda, „jutrzenka”, poprzedza wschód słońca, tak Maryja, od swego Niepokalanego Poczęcia, poprzedziła przyjście Zbawiciela, wschód Słońca Sprawiedliwości w dziejach rodzaju ludzkiego. (Jan Paweł II, Redemptoris Mater, 3)

Została wybrana na Matkę Jezusa Chrystusa, który mówi o sobie samym: Ja jestem drogą i prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie. (J 14,16)

Warto w tym miejscu przytoczyć słowa na temat prawdy św. Jana Pawła II, które wypowiedział do nas podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny: całe ludzkie postępowanie poddane jest wymogom prawdy. Prawda jest dobrem, a kłamstwo, fałsz, zakłamanie jest złem. Doświadczamy tego w różnych wymiarach i w różnych układach.

Przypatrzmy się znaczeniu prawdy w naszym życiu publicznym. W odnowionej Polsce nie ma już urzędu cenzury, różne stanowiska i poglądy mogą być przedstawiane publicznie. Została przywrócona — jakby powiedział Cyprian Norwid — „wolność mowy” (Rzecz o wolności słowa).

Wolność publicznego wyrażenia swoich poglądów jest wielkim dobrem społecznym, ale nie zapewnia ona wolności słowa.

Niewiele daje wolność mówienia, jeśli słowo wypowiadane nie jest wolne. Jeśli jest spętane egocentryzmem, kłamstwem, podstępem, może nawet nienawiścią lub pogardą dla innych — dla tych na przykład, którzy różnią się narodowością, religią albo poglądami. Niewielki będzie pożytek z mówienia i pisania, jeśli słowo będzie używane nie po to, aby szukać prawdy, wyrażać prawdę i dzielić się nią, ale tylko po to, by zwyciężać w dyskusji i obronić swoje — może właśnie błędne — stanowisko.

Słowa mogą czasem wyrażać prawdę w sposób dla niej samej poniżający. Może się zdarzyć, że człowiek mówi jakąś prawdę po to, żeby uzasadnić swoje kłamstwo. Wielki zamęt wprowadza człowiek w nasz ludzki świat, jeśli prawdę próbuje oddać na służbę kłamstwa. Wielu ludziom trudniej wtedy rozpoznać, że ten świat jest Boży.

Prawda zostaje poniżona także wówczas, gdy nie ma w niej miłości do niej samej i do człowieka.

W ogóle nie da się zachować ósmego przykazania — przynajmniej w wymiarze społecznym — jeśli brakować będzie życzliwości, wzajemnego zaufania i szacunku wobec tych wszystkich odmienności, które ubogacają nasze życie społeczne. (Olsztyn, 6 czerwca 1991 r.)

Moi Drodzy!

Warto z uwagą rozważyć te słowa św. Jana Pawła II, który tu przyjeżdżał, koronował figurę Matki Bożej Łokietkowej, nadał tytuł bazyliki mniejszej tej Waszej świątyni, pozostał tu z Wami w relikwiach ofiarowanych tej świątyni i niejako przemawia do nas przytoczonymi słowami. Wszak Matka Boża, którą dziś upamiętniamy w święto Jej narodzenia zrodziła Jezusa Chrystusa, który powiedział do nas: Ja jestem drogą i prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie.

Matko Boża Łokietkowa zwana uśmiechniętą i Matką Bożą Siewną, upraszaj nam łaskę umiłowania prawdy. Ty przecież jesteś Matką Jezusa Chrystusa, który jest drogą i prawdą i życiem. Sama doskonale wiesz, jak wiele trudności stwarza współczesny świat w codziennym kroczeniu drogą prawdy i dawaniu o niej świadectwa słowem i czynem. Dał temu wyraz Twój wielki czciciel, Jan Paweł II w przytoczonych wyżej słowach podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny. Upraszaj nam zatem tę łaskę, abyśmy stawali się miłośnikami prawdy, abyśmy słowem i codziennymi poczynaniami dokonywali posiewu prawdy wszędzie tam gdzie wola Twojego Syna nas pośle. Wierzymy głęboko, że staniemy się wytrwałymi siewcami prawdy w przekonaniu, że prawda nas wyzwoli z zakłamania, fałszu i wszelkiego rodzaju przewrotności, kłamstwa i obłudy.

Matko Boska Łokietkowa, która spoglądasz na nas oczami tej pięknej figury wspieraj nas i otaczaj płaszczem matczynej miłości. Amen.

***

W latach siedemdziesiątych XX w. po konserwacji został przygotowany dla tej Figury prowizoryczny ołtarz w prezbiterium Kościoła i tam ją umieszczono.

Obecnie łaskami słynąca figura Madonny Uśmiechniętej została umieszczona w odpowiednim neogotyckim ołtarzu. Prace te zostały zakończone do dnia Odpustu Narodzenia NMP w dniu 8 września 2016 roku i złotego Jubileuszu Koronacji. W okresie zimowym ołtarz zostanie poddany generalnej konserwacji i odpowiednim złoceniom.

W Roku Jubileuszowym Odkupienia, Wiślica została wyznaczona jako jedno z miejsc, w którym można uzyskać odpust jubileuszowy.

To również skierowało wielu ludzi do Sanktuarium Wiślickiego. Kult Madonny Łokietkowej jest stale żywy, świadczą o tym liczne i cenne wota oraz ciągle przybywający pielgrzymi.

Wpisy w księdze próśb i podziękowań świadczą, że to Sanktuarium codziennie nawiedza kilkudziesięciu pielgrzymów z różnych stron Polski i z zagranicy. Sąsiedztwo uzdrowiska w Busku Zdroju i Solcu sprawia, że często przybywają tu kuracjusze.

W okresie letnim w ciągu miesiąca nawiedza nasze Sanktuarium około 2-3 tysięcy osób. W roku 2016 na niektórych spotkaniach w Wiślicy było jednorazowo zgromadzonych nawet 4-6 tysięcy pielgrzymów.

 

We wszystkich intencjach wpisywanych do Księgi Nawiedzenia modlimy się do Madonny Łokietkowej w każdą środę po Mszy świętej o godz. 7.00

dodatkowo, raz w miesiącu (od maja do października w niedzielę w pobliżu dnia 13-go każdego miesiąca) w czasie Maryjnych Wieczorów Wiślickich o godzinie 17.00, odprawiana jest Msza św. przed Cudowną Figurą Uśmiechniętej Madonny.

 

MODLITWA DO MATKI NAJŚWIĘTSZEJ,
ZWANEJ MADONNĄ ŁOKIETKOWĄ

Madonno Łokietkowa, w bardzo trudnych dla Ojczyzny czasach Król Władysław zawierzył Twojej macierzyńskiej opiece losy swojego ludu.

Obiecałaś królowi, że będziesz mu Matką, jeżeli on pozostanie wiernym synem tego Narodu. Tak umocniony odniósł zwycięstwo jednocząc podzielony kraj.
Matko pięknej Miłości, przez wieki darzyłaś pogodnym uśmiechem i miłością świętych i grzeszników, możnych władców i biednych poddanych, dzieci i starszych,

zdrowych  i cierpiących. Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, zatroskani o losy Ojczyzny, naszych rodzin i sprawy osobiste.

Polecamy twojej opiece tych, którzy sprawują nad nami władzę.
Madonno Uśmiechnięta, napełniaj zgodą i miłością nasze rodziny, aby ofiarnie służyły przekazywaniu daru życia oraz wychowywały dzieci

na godnych synów i córki Twoje i tego Narodu.
Matko nowego Wieku, bądź nam Przewodniczką na drogach życia zgodnego z Ewangelią, niech rozkwitnie w nas łaska Chrztu świętego,

abyśmy zasłużyli na przyjęcie do domu Ojca, gdzie Ty, Wniebowzięta Matko, już się radujesz chwałą Twojego Syna. Który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Dodaje się antyfonę "Pod Twoją obronę".

O wszystkich łaskach, uzyskanych przez wstawiennictwo Madonny Łokietkowej, prosimy informować kustosza Sanktuarium pisząc na adres:

Bazylika Narodzenia NMP, 28-160 Wiślica, ul.Długosza 22.


Pieśń o Madonnie Łokietkowej
Mel. Czarna Madonno.

Na gipsowym wzgórzu stoi
Kolegiata z dawnych lat
Z niej Madonna Łokietkowa
Błogosławi cały świat.
Mrok starego prezbiterium
Rozjaśnione blaskiem Twym
A dzieciątko uśmiechnięte
Zawsze wzrusza sercem mym.

Ref. O Madonno Łokietkowa
Ty Wiślicy strzeżesz bram
O Madonno Łokietkowa
Radość, pokój ześlij nam.


Na tej ziemi Król Łokietek
Modlił się o Polski los
Ty modlitwy wysłuchałaś
I otrzymał łaski trzos.

Od tej pory tu przychodzi
Modły składać wierny lud
Swojej Pani powierzając
Całodziennej pracy trud.

Ref.


Wiary naszej nie pokonał
Ani Tatar, ani Szwed
Choć Kościoły nam niszczyli
Naród wciąż do Ciebie szedł.
Teraz znów istnieją siły,
Które chcą podzielić nas
My do Ciebie się zwracamy,
By nie wrócił taki czas.

Ref.

Ziemia Wiślicka prastara

Ziemia Wiślicka prastara
Nida przepływa tu w dal

To chrześcijaństwa kolebka
Odjeżdżać stąd ludziom żal.
Pani Wiślicka z dzieciątkiem
Od wieków jest z nami tu
Uśmiechem wita każdego
Kto zjawi się u Jej stóp.

Ref.
O, Madonno Łokietkowa
Tyś nadzieją ludzkich dusz
Łaskę zjednaj nam u Boga
Bądź tu zawsze z nami już.


Przez wieki Twojego wsparcia
Upraszał król i chłop
Z niezłomną wiarą, nadzieją
Klękając u Twoich stóp.
Choć trudy życia przed nami
Nie lęka się Boży lud
Z ufnością w przyszłość patrzymy
Modląc się u Twoich stóp.

Ref.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ponieważ zbliża się jubileusz 50-lecia koronacji cudownej figury Madonny Łokietkowej,

chcemy bliżej poznać historię tego kultu.

Poniżej zamieszczam skan artykułu pt. Kult Matki Bożej w Wiślicy (KPD nr.4, 1966 str.172-193).

Autorem tej publikacji jest ks. mgr Tomasz Wróbel (1908-1985), pochodzący z Kuchar w parafii Wiślica

wykładowca historii w WSD Kielce, archiwariusz i dyrektor biblioteki w tymże seminarium.



Poprawiony: wtorek, 15 maja 2018 15:43
  Joomla themes free, business web host.