Kalendarz

wrzesień 2018
N P W Ś C Pt S
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 1 2 3 4 5 6

Sondy

Jak oceniasz nową stronę parafii?
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 32 gości 
Start
Dobra Lektura PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
środa, 28 lutego 2018 00:00

W tej sekcji przygotowujemy dla Państwa propozycje dobrych wartościowych lektur, omówienie niektórych książek, czy propozycje filmów, które można obejrzeć bez straty czasu. Będziemy polecać książki i filmy, które nas samych ubogaciły, pomogły coś zrozumieć, odkryć coś nowego, zachęciły nas do czegoś dobrego i pięknego. Pomogły stać się bardziej człowiekiem i bardziej chrześcijaninem.

LEKTURY NA CZAS ZIMOWY

21. o. Livio Fanzaga, Diego Manetti, Godzina szatana, wyd. Esprit , Kraków 2012

Minęło kilka tygodni od dnia, kiedy zakończyłem czytanie proponowanej książki.  Za oknem pada deszcz; niebo pokryte jest chmurami tak mocno, że nie widać nadziei na polepszenie pogody. Dziesięć dni temu grad zniszczył w naszej okolicy pola, zasiewy i sady, a obecne opady zapowiadają, że tego roku ziemia nie urodzi zbyt wiele płodów. Czytając Księgę Wyjścia znalazłem fragment, który mówi o roku szabatowym. Bóg nadał Izraelowi  prawo nakazujące przez 6 lat  uprawiać  pole, a  w siódmym roku pozostawić je odłogiem. Nawet to, co samo urosło,  miało pozostać niezebrane, z przeznaczeniem dla biednych, potrzebujących i dzikich zwierząt. (por. Wj 23,10-13) Dziś niewielu pamięta o tym prawie, które Bóg ustanowił, aby chronić ziemię. Zachłanność prowadzi człowieka do tego, że „zmusza ziemię”, aby rodziła co roku i za każdym razem więcej. Być może te zmiany pogodowe to znak, że ziemia musi odpocząć, że w tym roku nic nie urodzi?! Może chodzi o to, abyśmy jako ludzie otwarli oczy, abyśmy  na nowo uwierzyli, że Bóg jest dawcą wszystkiego  i pokornie Go prosili o pomoc. Myślę o tym w kontekście  proponowanej lektury, w której autor pokazuje, że wiek XXI jest czasem szczególnej próby i wyjątkowej agresji złego ducha. Aby jednak to zrozumieć, konieczne jest uznawanie istnienia szatana i tego, że człowiek jest poddany jego działaniu. „Będziecie jak Bóg”, to pokusa pierworodna, która prowadzi do odrzucenia Boga. Stawiając pytania: dlaczego ja mam być Jemu poddany, dlaczego mam od Niego zależeć? Człowiek przestaje akceptować świat stworzony przez Boga i chce być sam stwórcą i sam ustanawiać prawa, jakimi się kieruje. (por. s.20-21) Autor w swoich rozważaniach wprowadza człowieka na trudne drogi teologii, i czasem może się wydawać, że jest to książka dla specjalistów. Mimo to jednak  warto się nad nią pochylić, bo znajdziemy tam bardzo głęboką analizę, która pomoże zrozumieć niektóre mechanizmy, rządzące naszym życiem oraz procesy zachodzące w świecie. Bo owocem  buntu naszych przodków, Adama i Ewy, jest nasza egzystencjalna sytuacja, w której obecnie się znajdujemy. Jaka jest ta sytuacja? Według autora, dotykamy tu tematów, które są w ostatnich dziesiątkach lat przemilczane zarówno w kaznodziejstwie jak i w książkach teologicznych. Sięga on do 1. listu św. Jana oraz Katechizmu i przypomina fakt, że „cały świat leży w mocy Złego oraz, że Diabeł jest księciem tego świata.”(1J5,19; KKK 409) To byłby bardzo ponury i tragiczny obraz sytuacji, gdyby nie Jezus Chrystus i dzieło odkupienia. A także pewność, że godzina szatana jest także godziną Maryi. „Jeśli prześledzimy historię aż do naszych czasów, okaże się że istnieje przynajmniej dwa tysiące miejsc, w których po ukazaniu się Maryi, wzniesiono sanktuarium, a co najmniej tysiąc z nich uzyskało oficjalne uznanie Kościoła i istnieje tam kult Maryjny.”(s.223) Ta książka nie tylko pokazuje trudną walkę, jaką każdego dnia  toczy człowiek, ale pobudza nadzieję i kreśli drogi zwycięstwa w codziennej walce.

20. Wojciech Bonowicz, Tischner, Wyd.Świat książki, Warszawa 2003

28 czerwca 2013 minie 13. rocznica śmierci księdza  Józefa Tischnera, filozofa, myśliciela religijnego, duszpasterza i publicysty. Trwający obecnie Rok Wiary jest doskonałą okazją, aby bliżej poznać sylwetkę, tego niezwykłego w dziejach współczesnego Kościoła człowieka, który większość ważnych decyzji życiowych podjął, zanim stał się sławnym księdzem Tischnerem i, co ważne,  do końca pozostał wierny  tym decyzjom. Zachęcam, aby wczytać się w dzieła  księdza profesora, choć  lektura jego książek  nie jest łatwa. Warto  spróbować, tym bardziej, że jest w czym wybierać, bo jego  spuścizna literacka jest bogata. Na początek proponuję jednak bliskie spotkanie z  J. Tischnerem w biografii,  której autorem jest Wojciech Bonowicz. W książce pt. „Tischner” autor, poeta, publicysta i dziennikarz, współpracujący z Tygodnikiem Powszechnym, opierając się na wywiadach, których Tischner wielokrotnie  udzielał w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, przybliża życie i poglądy tego niezwykłego księdza i filozofa, serdecznego przyjaciela Karola Wojtyły. Czytając, rozdział po rozdziale,  czytelnik zagłębia  się w rodzinne koligacje księdza, poznaje  koleżanki i kolegów z lat szkolnych,  przyjaciół z czasu pobytu w seminarium krakowskim, śledzi jego działalność duszpasterską, poznaje podstawy filozofii, którą Tischner odkrywał podczas studiów. Czytając, przenosimy się razem z Tischnerem do Jurgowa i Łopusznej, do Starego Sącza i Tylmanowej, aby utwierdzić się w przekonaniu, że góralska tożsamość, głęboka religijność i filozofia – to trzy wymiary, które przeplatają się w życiu ks. Tischnera, dając w wyniku połączenie zupełnie niezwykłe. Życie Tischnera ukazane zostało na szerokim tle historycznym, a warto podkreślić, że jego dzieciństwo przypadło na lata przed II wojną światową, zaś pobyt w seminarium zdeterminowany był przez trudne czasy stalinizmu. Końcowe strony tej książki to przejmujący opis zmagań Tischnera  z chorobą nowotworową. Biografia  jest bogato ilustrowana, w dużej mierze zdjęciami z rodzinnego  archiwum rodziny Tischnerów. Zawiera  wiele celnych myśli i sformułowań księdza – filozofa, fragmenty jego kazań i niektóre  „Listy gazdów” napisane wspaniałą gwarą góralską. Polecam.

19. Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo, wyd. Znak, Kraków 2012

Proponuję dzisiaj lekturę książki obecnego Papieża, która ukazała się jesienią ubiegłego roku. Nie pisałem o niej wcześniej, także dlatego, że wtedy pisali o niej wszyscy i wśród zgodnego medialnego szumu, mój głos nie miałby żadnego znaczenia. A w dodatku, czytałem ją powoli, przez kilka ostatnich tygodni, bo nie traktowałem jej jako kolejnej „modnej książki”, której przeczytanie należało do dobrego tonu, nawet wśród ateistycznej śmietanki. Dość powiedzieć, że dzisiaj już nikt się nią nie emocjonuje. Pojawiła się i znikła, jak kolejny kryminał, albo odcinek w serialu. Jutro musi być nowy, tak jak według niektórych komentatorów, jutro także Kościół powinien być nowy, bo ten stary, istniejący jest staroświecki, średniowieczny i nie odpowiadający naszym czasom. „Mody” jednakże mają to do siebie, że szybko się zmieniają, a Gwiazda Betlejemska, zwiastująca narodzenie Chrystusa, nadal jaśnieje wśród ciemności dzisiejszego świata, jako niezawodne światło, pokazujące drogę wyjścia. Ciekawe, że książka o dzieciństwie Pana Jezusa, powstaje na samym końcu. Najpierw autor  napisał  dwie części dotyczące życia, działalności oraz ostatnich dni Jezusa. Jest to swoista metoda, którą stosuje wielu autorów, że wstęp do swojej książki  piszą na  końcu. Dlatego, jak wyjaśnia Papież, nie jest to trzecia część, ale raczej „przedpokój” do dwu napisanych wcześniej. Odnoszę wrażenie, że na dodatek jest ona najbardziej dojrzała i najbardziej przemyślana. Dzieciństwo Jezusa  traktowane jest przez wielu autorów trochę w konwencji baśniowej i hagadycznej, i według nich, ma niewiele wspólnego z wydarzeniami zbawczymi z życia Jezusa. Autor w sposób bardzo prosty, a jednocześnie dobrze udokumentowany, pokazuje Jezusa na tle ówczesnego społeczeństwa, w konkretnej rodzinie i w historycznym  czasie. Pomoc stanowią teksty biblijne, ale także najstarsze świadectwa, również pogańskich historyków, wypowiedzi Ojców Kościoła, literackie źródła pozabiblijne. Aby wyjaśnić istotę  pokłonu trzech mędrców (magów) oraz jasno świecącej Gwiazdy Betlejemskiej, Papież przywodzi świadectwa i teksty wiodących astronomów i starożytne tablice chronologiczne odnalezione w Chinach.(por. s.125 nn.) Wczuwając się w  sytuację  mędrców widzimy, że stworzenie samo w sobie, kosmos, mówi nam o Chrystusie i do Niego prowadzi. Język stworzenia dostarcza wielu wskazówek, ale nie jest w pełni zrozumiały. Dlatego, aby ostatecznie odnaleźć drogę do Króla żydowskiego, prawdziwego potomka Dawida,  potrzeba  wskazań zawartych w Piśmie świętym. Przy okazji także Herod wyciąga  wnioski i podejmuje działanie. „Zdumiewać może natomiast, że znawcy Pisma świętego nie poczuwają się do podjęcia konkretnych decyzji. Czy trzeba w tym widzieć obraz teologii, która kończy się na akademickiej dyskusji?” (s.140) Aby tak się nie stało również w naszym życiu, Papież zachęca także do lektury tekstu biblijnego i ma nadzieję, że ta  książka pomoże wielu osobom na drodze do Jezusa i w spotkaniu  z Jezusem. (por. s. 6)

18. Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, wyd. Znak, Kraków 2005

Rozmowy na przełomie tysiącleci, bo taki jest podtytuł prezentowanej tutaj książki, to próba spojrzenia na obecne wydarzenia na świecie, w świetle minionych dziejów. Papież chce bowiem, poprzez powrót do pamięci, obudzić w sercu dzisiejszego człowieka  żywe poczucie własnej tożsamości. Czytanie tekstów Jana Pawła II wymaga cierpliwego wnikania w tok jego myśli, sięgania do wiedzy z dziedziny historii, filozofii, teologii, a także nauki Kościoła. Ale warto poświęcić czas, aby powoli rozbić twardą łupinę orzecha i skosztować słodyczy tej mądrości, która znajduje się w środku. Wobec przeżywanego Roku Wiary warto wspomnieć, że Papież sięga do myśli Soboru Watykańskiego II. Pisze on, że Sobór, korzystając z całego wcześniejszego bogactwa nauki o Chrystusie, wyciąga bardzo głębokie wnioski, pomagające w zrozumieniu tajemnicy człowieka. Dokumentem, który najmocniej pomaga w odkrywaniu i nowym  prezentowaniu antropologii przez Kościół, jest „Gaudium et Spes”. Sobór stwierdza bowiem, że to wyjaśnienie tajemnicy człowieka,  odnosi się nie tylko do chrześcijan. Skoro bowiem Chrystus umarł za wszystkich, to znaczy, że Duch święty wszystkim daje możliwość udziału w tajemnicy nowego życia, w sposób znany tylko Bogu.(por. Gs nr 22) Takie ujęcie myśli chrześcijańskiej, odpowiada pragnieniom także dzisiejszego człowieka, który szuka sensu swojej egzystencji, a zwłaszcza sensu cierpienia i śmierci. Dlatego właśnie, pisze Papież, Ewangelia jest swego rodzaju proroctwem,  pozwalającym zrozumieć sens ludzkiego życia. „Poza Ewangelią człowiek pozostaje dramatycznym pytaniem bez odpowiedzi. Właściwą bowiem odpowiedzią na pytanie o człowieka jest Chrystus -Redemptor hominis.”(s.118)    Chciałbym zatrzymać się  i skłonić do refleksji  nad jeszcze jednym rozdziałem pt.  Demokracja, możliwości i zagrożenia, w którym najpierw Papież dokonuje krótkiego, historycznego przeglądu różnych form sprawowania władzy tzn. monarchii, arystokracji i demokracji. Pisze też, że tendencja współczesna zdecydowanie zmierza ku ustrojowi demokratycznemu, on bowiem, odpowiada najlepiej rozumnej i społecznej naturze człowieka oraz wymogom sprawiedliwości społecznej. (por s.134) Podobne rozwiązania akceptuje także katolicka nauka społeczna, stawiając jednak dwa zasadnicze warunki. Najpierw system ten ma służyć realizowaniu tego, co jest istotnym celem każdej demokracji, czyli tworzeniu  społeczności wolnych obywateli, którzy razem dążą do dobra wspólnego. Drugim zaś warunkiem jest poszanowanie fundamentalnych norm etycznych. Dlatego prawo stanowione przez człowieka ma swoje granice. Parlamenty zatem i inne instytucje prawodawcze, nie mogą stanowić praw, które stoją w sprzeczności z prawem naturalnym, wpisanym przez Boga w naturę człowieka. (por. s. 138-139) Historia naszego narodu,  historia Europy pisana  jest  przez człowieka, ale chrześcijanin pamięta, że tę  historię   pisze także Bóg. Dzisiejsza Europa, odrzucając wartości, które przez całe wieki szerzyło  chrześcijaństwo, popada w coraz głębszy kryzys ekonomiczny. Może trzeba więc, abyśmy wszyscy powrócili do powtórnego odkrywania i odczytywania naszej historii. Lektura tej książki dostarczy czytelnikowi wiele takich właśnie możliwości.

17. Alessandro Gnocchi, Mario Palmaro, Ostatnia Msza Ojca Pio, wyd. Rafael , Kraków 2011

„Ja jestem tylko bratem, który się modli” lubił powtarzać ojciec Pio. To mogłoby być dobre epitafium, doskonała synteza osobowości świętego z Pietralciny. A wśród wielu godzin, które spędzał na modlitwie i spowiadaniu tysięcy wiernych była ta jedna, najważniejsza godzina. To był cud, jakiego mogli doświadczać  wszyscy, którzy przed świtem przyszli do małego kościółka konwentu San Giovanni Rotondo. Zakonnik odprawiał Mszę świętą, o której sam mówił: „Najświętsza Eucharystia jest największym cudem; jest ostatecznym i największym znakiem miłości Jezusa do nas”. (s.209) Autor książki opowiada, jak pewnego dnia przyjechał do klasztoru kapłan, który chciał się wyspowiadać i przywiózł ze sobą chorego, aby o. Pio  go uzdrowił; słyszał bowiem o wielu cudach dokonywanych przez świętego kapucyna. Sama Spowiedź nie dostarczyła jednak owemu kapłanowi żadnych przeżyć,  a chory nie wyzdrowiał. Kapłan nie znalazł więc tego, czego szukał i czego się spodziewał; ani cudownej spowiedzi ani cudownego uzdrowienia swojego chorego przyjaciela. Ale jedna rzecz  wstrząsnęła przybyłym kapłanem: Msza święta sprawowana przez ojca Pio. Jak powiedział potem, od tego dnia, nigdy już nie odprawiał Mszy świętej jak robił to wcześniej -rutynowo, mechanicznie i często powierzchownie.( por. s.208) W Roku Wiary Kościół zachęca , aby na nowo odkrywać dziedzictwo Soboru Watykańskiego II i na nowo odczytać dokumenty, przez które Duch święty daje odpowiedź  na pytania dotyczące  współczesnego świata i dzisiejszego człowieka Sięgnąłem zatem do Konstytucji o Liturgii, gdzie w punkcie na temat Eucharystii jest napisane: „Kościół zatem bardzo się troszczy o to, aby chrześcijanie podczas tego misterium wiary nie byli obecni jak obcy i milczący widzowie, lecz aby przez obrzędy i modlitwy tę tajemnicę (Eucharystii) dobrze zrozumieli, w świętej czynności uczestniczyli świadomie, pobożnie i czynnie (...)” (KL 48) Niewielu z nas pamięta, jak wyglądała Msza święta przez Soborem, który zapoczątkował zmiany mające na celu przybliżenie Liturgii dla wszystkich wiernych. Ojciec Pio nigdy nie odprawiał Mszy św. w nowym rycie (zmarł w roku 1968), ale uczestnictwo w Liturgii sprawowanej przez niego było początkiem nawrócenia dla wielu ludzi. Niech lektura tej książki zachęci  nas do rozważenia naszego osobistego udziału  we Mszy św. Niech Eucharystia nie będzie dla nas niedzielnym zwyczajem czy obowiązkiem, ale prawdziwym słońcem, które nas rozgrzeje i oświeci ciemności na drodze naszego życia. „Świat mógłby istnieć bez słońca, ale nie bez Mszy świętej” –mawiał do swoich przyjaciół święty stygmatyk. Owocnej lektury.

16.o.Robert de Grandis, Uzdrowienie przez Eucharystię, wyd. Esprit 2008

Bardzo dobrze znamy Mszę świętą. Często, a niektórzy nawet codziennie, w niej uczestniczmy i przyjmujemy Komunię świętą, ale nasze życie się nie zmienia. Autor, który ponad 20 lat zajmuje się tzw. posługą uzdrawiania pragnie pokazać nam, ile uzdrawiającej mocy znajduje się w Eucharystii. Chce uświadomić, że nie potrzeba szukać  cudownych uzdrowicieli, wystarczy z wiarą uczestniczyć we Mszy świętej i przyjmować Komunię świętą. Przecież zawsze, ile razy zbliżamy się do ołtarza powtarzamy słowa: ”Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona moja dusza.” O. Robert omawia zatem podstawowe elementy Mszy św. pokazując ich moc uzdrawiania. W każdej z tych części znajdują się bowiem elementy uzdrawiającej mocy Chrystusa. Jednym z ważnych momentów wg niego jest homilia, która ma olbrzymi potencjał, bo może otworzyć serca na uzdrawiającą moc Jezusa w Eucharystii. Podobnie jak miało to miejsce z apostołami w drodze do Emaus. Ale siła, jaka płynie od nas (kapłanów, głoszących homilię), pochodzi z zażyłości z Jezusem, a nie z  umiejętności wyuczonej podczas kursu homiletycznego. Daje też przykład Matki Teresy z Kalkuty, która nie zmieniała modulacji głosu, stała nieruchomo, ciągle się powtarzała. Jednak Duch Święty, który ją wypełniał, sprawiał, że ludzie płakali i przemieniali się. (por.s.119-120) Książka ta dedykowana jest Małgorzacie Clitherow, która nie będąc katoliczką ( XVI wiek)  pozwoliła, by w jej domu, w Yorku, w Anglii, sprawowano Mszę św. Widząc wiarę i oddanie prześladowanych katolików, przyjęła ich wiarę. Gdy został zatrzymana, w wieku 30 lat, wybrała męczeństwo, zostawiając ukochanego męża i trójkę małych dzieci. (por.s.13) Proponuję tę książkę nie po to, aby przeczytać ją  w ciągu  jednego wieczoru, ale medytować powoli, przygotowując się do Mszy świętej.

15.Paul Badde, Boskie Oblicze, Całun z Manoppello, wyd.POLWEN Radom 2006

"Aby dostrzec różnicę pomiędzy tekstem i obrazem, wystarczy użyć komputera. Z jednej strony maszyna traktuje obraz i tekst w dokładnie ten sam sposób: jako zbiór danych. Różnica polega jednak na tym, że jeden plik graficzny zawiera zazwyczaj nieskończenie więcej informacji niż jakikolwiek tekst! Jedna fotografia cyfrowa ma przeciętnie cztery razy więcej bajtów niż cała książka"(str.290) Wychodząc z tego założenia należy stwierdzić, że  dla dzisiejszego człowieka ważny jest nie tylko tekst, ale również obraz. Właśnie dlatego, według autora tej książki, Chrystus pozostawił po sobie dwa odbicia. Jedno, gdzie widać ślady Jego cierpienia, biczowania i ukrzyżowania, czyli Całun Turyński. Drugie, które zdawało się, od ponad 400 lat zagubione, odnalazło się w górach Abruzji w małym kościółku w Manoppello. Zarówno jedno jak i drugie odbicie  można określić greckim słowem "acheiropoietos" -nie namalowany ludzką ręką. Najciekawsze jest jednak to, że wszystkie dotychczas wykonane pomiary i porównania, każą stwierdzić, że na obu całunach znajduje się odbicie tego samego Człowieka. (por.s.315) Takiego niesamowitego odkrycia dokonał autor proponowanej dzisiaj książki, o której "Der Spigel" napisał, że czyta się ją jednym tchem. Niektórzy nazywają  ją  pasjonującym kryminałem sakralnym. Inni mówią, że wyniki poszukiwań autora przekraczają granice naszej wyobraźni. Manopello stało się miejscem pielgrzymek; miejscem, do którego kilka lat temu ja również dotarłem. Ten całun z morskiego jedwabiu  ukazuje nam Oblicze kogoś, kto nie ma już na sobie śladów męki, ale jasny blask Zmartwychwstania. Ewangelista Jan pisze, że kiedy Piotr wszedł do pustego grobu, ujrzał leżące płótna oraz chustę; ujrzał i uwierzył. Co takiego ujrzał, że tak błyskawicznie uwierzył? Dlaczego nie uwierzył u wejścia, widząc odwalony kamień i pusty grób? I jak to się stało, że już za kilka tygodni, grupa uczniów Jezusa dochodziła do kilku tysięcy? Odpowiedzi udziela sam Jezus, kiedy w każdej Eucharystii okrywa się welonem, i znowu staje bezbronny, wobec naszych sceptycznych dusz.

14.Antonio Socci, Czwarta tajemnica Fatimska?, wyd.AA Krakow 2012

Proponuję tę książkę na czas letnich wakacji, nie oznacza to jednak, ze jej lektura nadaje się do czytania w tzw. sezonie ogórkowym, bo nic ważnego nie ma do przekazania?! Wprost przeciwnie. Czytając dotykamy  objawień Matki Bożej w Fatimie, które co prawda miały miejsce w okresie od maja do października 1917, ale dzisiaj, jak nigdy wcześniej, wezwanie tam skierowane staje się naglące i wymaga odpowiedzi Kościoła na wołanie Naszej Pani. Czy to możliwe, że zjawienie się Matki Bożej trójce ubogich dzieci, dodaje coś nowego do Objawienia, które, jak wiemy z nauki Kościoła, zakończyło się wraz  ze śmiercią ostatniego z apostołów. Czy   ma dla nas, wierzących, jakieś znaczenie? Z lektury tej książki, a także z wypowiedzi ostatnich Papieży wynika, że tak. Wszyscy bowiem Papieże, którzy kierowali Kościołem po roku 1917 uznawali Fatimę; a według kard. Ratzingera, obecnego Papieża, Maryja przyjmuje w czasie tych objawień postawę "prorokini", która mówi do wszystkich ludzi, o przyszłości całego świata i o życiu wszystkich ludzi. (por.s.19-21) Jaki był początek ingerencji Matki Bożej? Autor książki śledzi bardzo uważnie wydarzenia, które w historii Europy i świata prowadzą do roku 1917, poczynając szczególnie od roku 1914. Wtedy to bowiem, gdy jak stwierdził jeden z historyków, w całej Europie gasną światła i nie wiadomo, czy kiedyś zapalą się ponownie, na Stolicę Piotrową zostaje wybrany pp. Benedykt XV. Bezsilny wobec wielu tragedii, widząc, że żadne apele do polityków nie przynoszą efektu, widząc marginalizację Stolicy Apostolskiej, dnia 5 maja 1917 roku postanawia, że odtąd cały kościół, do Litanii Loretańskiej doda nowe wezwanie: "Królowo pokoju, módl się za nami." (por. s. 252-254) Jak można przypuszczać, "żaden z historyków nie przywiązywał jakiejkolwiek wagi do tego aktu z 5 maja 1917 roku. Ale Niebo tak. Dokładnie osiem dni potem, 13 maja 1917 roku, właśnie Ona,  Królowa Nieba i Ziemi, w niezwykły sposób odpowiada na wezwanie papieża i Kościoła(...)"(s.255) Na ile znamy już wszystkie tajemnice tego, co powiedziała Matka Boża w Fatimie? Czy żyjemy w czasach ostatecznych, kiedy Bóg pragnie Maryję, arcydzieło swoich rąk na nowo objawić ludzkości? Jakie znaczenie mają te objawienia dla każdego z nas (wierzących i niewierzących) ? Na te i wiele innych pytań znajdziemy odpowiedź , czytając to głęboko poruszające i niewiarygodne świadectwo autora.

13.Valerio Albisetti, Stań się tym, kim jesteś, wyd.Jedność Kielce 2007

Nic nie dzieje się przypadkiem, nie kieruje nami ślepy los i wszystko w naszym życiu ma swój głęboki sens. Tak było i tym razem. W czasie krótkich wakacji, które spędzałem latem 2011 nad włoskim morzem, miałem wiele czasu na czytanie. Ponieważ książka, którą zabrałem z Polski, szybko się skończyła, zacząłem w bibliotece domowej moich włoskich przyjaciół szukać czegoś, co dałbym radę przeczytać. Oprócz  beletrystyki, znalazłem niewielką książeczkę, oczywiście w j. włoskim, właśnie Valerio Albisetti pt. Da Freud a Dio. (od Freuda do Boga) Przeczytałem ją i byłem poruszony, jej prostotą, bardzo chrześcijańskim ujęciem problemu, a nade wszystko osobistym świadectwem autora. Kilka dni temu  byłem na konferencji i   wśród różnych ,wystawionych na sprzedaż   książek zauważyłem niewielką książeczkę, wspomnianego wyżej Valerio Albisetti. Kupiłem ją  i przeczytałem. Jest to jedna z wielu jego książek, tłumaczonych na język polski. Książka jest pełna prostych, ale ważnych pytań i głębokich przemyśleń, popartych osobistym doświadczeniem autora. Trzeba ją czytać powoli i spróbować spojrzeć na siebie od środka. Wielu bowiem ludzi, jak mówi autor, żyje nie po ludzku. Wszyscy chcemy być szczęśliwi. Dla wielu ludzi jednak polega to na ciągłym poszukiwaniu przyjemności i systematycznym unikaniu cierpienia. (por.s.123) Czy to jest to, o co naprawdę chodzi w naszym życiu, czy taki był plan Boga dla umiłowanego stworzenia?! Określenie bycia szczęśliwymi, wg  autora brzmi następująco: "Jesteśmy szczęśliwi nie wtedy, gdy robimy co chcemy, ale kiedy wiemy, co robimy." (s.18) Już we wstępie do tej książki pisze zaś:"(...)pójście za Chrystusem, słuchanie Go, modlenie się do Niego, prowadzi zarówno do zdrowia psyche jak i ciała." Może właśnie ta książka przyniesie ci, czytelniku, jakiś pożytek, na drodze uzdrowienia twojego serca.

12.Cristina Siccardi, Matka Teresa, wszystko zaczęło się w mojej ziemi,wyd.Bernardinum 2010

Proponuję dalsze pogłębienie wiedzy o osobie  Matki Teresy z Kalkuty. Ten tekst piszę w czasie zbliżających się Świąt Paschalnych 2012, tym bardziej więc warto przypomnieć, że w każdym domu Sióstr Misjonarek Miłości  centralnym miejscem jest prosta, uboga kaplica. Na ścianie za ołtarzem znajduje się Krzyż, a obok niego napis "I thyrst" (Pragnę). Właśnie te słowa nadawały sens życiu Matki Teresy, a obecnie nadają sens życiu i działaniu tysięcy Sióstr i Braci Misjonarzy Miłości. To właśnie te słowa słyszała Matka Teresa i właśnie one były początkiem jej powołania; ugasić pragnienie Chrystusa na Krzyżu. A jakie jest to pragnienie, czego pragnął Jezus? Jakże powierzchowni jesteśmy, gdy myślimy : oczywiście chciało mu się pić!? Jezus natomiast pragnął tylko jednego, po to narodził się, umarł i powstał z martwych, pragnął zbawienia człowieka, pragnął dusz ludzkich, które będą Jego, Chrystusa, kochać. to jest prawdziwe szczęście dla człowieka. W liście do swoich współsióstr Matka Teresa pisała: "Moje drogie córki, bez cierpienia nasza praca byłaby tylko działalnością społeczną, bardzo dobrą i pożyteczną, ale nie byłaby dziełem Jezusa Chrystusa, nie byłaby częścią odkupienia." Dlatego Siostry MC, ale także każdy chrześcijanin, który chce dobrze przeżywać swoje powołanie życiowe, musi podzielić swój czas między modlitwę i pracę. Teresa uczyła: "Jeśli się modlicie, będziecie mieć czyste serce, będziecie mogli widzieć Boga, a wtedy będziecie się wzajemnie kochać.(...) Naszymi domami są domy ubogich ulicy, gdzie umierają z głodu. Klasztoru potrzebujemy tylko na kilka godzin -do odpoczynku i modlitwy. Bardzo potrzebujemy modlitwy. Bez siły modlitwy nasze życie nie byłoby możliwe." (s.17) To wspaniała lektura, sięgająca także początków powołania, jakie dokonało się w bardzo młodym wieku w rodzinie albańskiej. To historia zmuszająca do refleksji i stawiająca pytania każdemu z nas. Co zrobiłem dotychczas z moim życiem? Jak ja odpowiadam na pragnienie Jezusa? Także jeśli jestem z dala od Niego, to przecież Jego głos rozbrzmiewa w moim sercu i moim sumieniu. A ten głos, mówi słowami Matki Teresy: "Synu mój, bez Boga jesteśmy zbyt ubodzy, by móc pomagać biednym." Zbliżająca się Pascha przypomina nam także prawdę, którą żyła Teresa, że prawdziwa miłość musi kosztować: "Nie można kochać Boga wygodnie, ponieważ każda autentyczna miłość sprawia nam ból. Nie można kochać Boga inaczej, jak tylko na własny koszt."(s.204-205) Zachęcam do uważnej lektury.

11.Jan Paweł II, Wstańcie, chodźmy!, Wyd.św.Stanisława BM, Kraków 2004.

Warto sięgnąć nie tylko do tego, co napisano na temat bł. Jana Pawła, ale także do książek, które on sam napisał. Wiele tekstów, które Karol Wojtyła pisał jeszcze jako kapłan, czy profesor uchodzą za bardzo trudne. O niektórych mówi się, że studenci mieli je zadawane do czytania za pokutę, albo że będą obowiązkowe w czyśćcu. Ale odkąd Karol Wojtyła  został wybrany na Stolicę Piotrową, jego teksty stają się proste i zrozumiałe dla każdego, niezależnie od głębi własnej  wiary i znajomości Kościoła. Proponowana książka, jak pisze  sam Autor, jest: "świadectwem o miłości Chrystusa, który przez wieki powołuje kolejnych następców Apostołów i za pomocą kruchych naczyń wlewa łaskę w serca braci."(s.8) Mnie ta książka urzeka swoją prostotą i pokazuje Biskupa, jako prawdziwego pasterza, który pamięta o  słowach św. Augustyna: „dla was jestem biskupem, ale z wami jestem chrześcijaninem”. Czytając te myśli, każdy z nas może znaleźć coś dla siebie. Pomyłką oczywiście, byłoby czytać ten tekst i używać go do wypowiadania sądów przeciw Biskupom, których znamy. W jednym z rozdziałów Autor pisze, że Biskup ma być sługą Słowa Bożego. Ujmuje tę myśl bardzo pokornie w następujących słowach:" Zawsze towarzyszyło mi to przekonanie, że jeśli mam zaspokajać głód słowa Bożego, trzeba, abym sam-wzorem Maryi-najpierw słuchał tego słowa i rozważał je w sercu (por. Łk 2,19). Równocześnie coraz lepiej rozumiałem, że biskup musi umieć słuchać ludzi, którym głosi Dobrą Nowinę."(s.40) Czytając te słowa, zaczyna się głębiej rozumieć, z jak z wielką rozwagą działa Duch święty i że wybór właśnie bp. Wojtyły na Stolicę Piotrową, nie był wyborem "przypadkowym", ale opatrznościowym! Uważam, że  ta książka może być  doskonałą   lekturą obowiązkową na czas adwentowych czy wielkopostnych rekolekcji.

10.Leo Maasburg, Matka Teresa, Cudowne historie, Wyd.Św.Wojciech, Poznań 2010

Książka, którą  proponuję jest poruszającą lekturą. Autor miał tę wspaniałą możliwość, że towarzyszył Matce Teresie w czasie jej pracy, podróży misyjnych i codziennego życia przede wszystkim jako tłumacz. Dlatego może on, podobnie jak święty Jan, napisać; mówimy to, co widzieliśmy, na co patrzyliśmy, czego dotykały nasze ręce. Kiedy przypominamy sobie ogrom nienawiści i cierpienia, jakim naznaczony był wiek XX: dwie światowe wojny, zanik wartości, odchodzenie Europy i całych pokoleń ludzi od Chrystusa, zdumiewa nas fakt, że w tym samym czasie pojawiają się ludzie wspaniali, pełni miłości do bliźniego, pełni wiary, wzbudzający nadzieję. Patrząc na życie Matki Teresy (1910-1997), prostej albańskiej dziewczyny, która w wieku 18 lat wyjeżdża do Irlandii, aby zostać zakonnicą -a umiera w Indiach, jako laureatka pokojowej Nagrody Nobla, posługując najbiedniejszym z biednych, człowiek powtarza półgłosem -Bóg Naprawdę Istnieje. Bez Niego, bez Jego Miłości, bez Jego łaski, nie można żyć w sposób, jaki pokazała Matka Teresa, a jaki naśladują w wielu krajach setki młodych dziewcząt, ubrane w białe sari. Kard.J.Patrick Foley, powiedział po Jej beatyfikacji: „Ten, kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.” Pod koniec swojej książki autor przytacza historię (podobnych znajdziecie w tej książce wiele) o trzech muzułmanach, którzy przyszli wraz z Matką Teresą do domu dla umierających. Gdy szła wraz z nimi, wśród łóżek  z umierającymi, jeden z muzułmanów pozostał w tyle. Matka Teresa podeszła do niego i zauważyła, że ma oczy pełne łez. Zapytała, czy może mu jakoś pomóc, a on odparł: -Matko Tereso, przez całe życie uważałem, że Jezus jest tylko prorokiem. Dziś jednak zrozumiałem, że jest Bogiem. Bo tylko Bóg może obdarzyć was taką radością z pielęgnowania bliźnich. (por.s.215-216)

9.Antonio Socci, Caterina, dom wydawniczy Rafael, 2011

Poruszająca książka  znanego już i cenionego autora włoskiego. Opowiada historię, którą sam przeżywa (bo sytuacja trwa nadal) tzn. chorobę swojej córki. Caterina, mając 24 lata, na dwa tygodnie przed obroną pracy, na skutek nagłego,  trwającego półtorej godziny, zatrzymania pracy serca, zapada w śpiączkę. Po ludzku patrząc, to straszna tragedia. Tak patrzy na to dzisiejszy świat, i tak patrzą na początku rodzice Cateriny. Ale człowiek wierząc, patrzy na swoje życie oczami wiary i szuka w wydarzeniach głębszego sensu. Wydarzenie to porusza wielu ludzi, szczególnie młodych, czasem także niewierzących, którzy nigdy nie znali Catariny, do intensywnej modlitwy. Tworzy się cudowny łańcuch, tak że w końcu, to trudne doświadczenie, przyjęte i zaakceptowane, przynosi nieoczekiwane owoce. Jeden z internautów pisze do ojca: "Caterina, nie robiąc nic, porusza cały świat." (s.97) Moim zadaniem nie jest opowiedzenie całej książki, ale zachęcenie do jej czytania. Jak się zakończyła ta historia? Jeszcze trwa. Nie jest to typowy melodramat, ale czyta się tę książkę  z zapartym tchem i ukradkiem ociera łzy. Dobrej lektury. 8.Vittorio Messori, Znak dla niewierzących, Wyd.Agape, Poznań 2008 Autora niniejszej książki nie trzeba specjalnie przedstawiać tym,  którzy czytali jego książki. Ja spotkałem się z jego twórczością czytając rozmowy z Janem Pawłem II ” Przekroczyć próg nadziei”. V. Messori to wybitny włoski dziennikarz i pisarz, kiedyś agnostyk.  Próbując dogłębnie zbadać wszystko, doszedł do osobistego spotkania z Chrystusem. Odtąd stara się badać różne fakty i wydarzenia z historii  Kościoła. Pokazuje  wyraźnie, że to nie wiara w Boga, ale lansowany przez niektórych ideologów -jak zawsze jedynie naukowy -ateizm, opiera się na urojeniu. Wiara natomiast nie przeczy rozumowi i daje się także naukowo udowodnić. 29 marca 1640 roku w Calandzie, małej wiosce hiszpańskiej, dokonał się cud, w pełnym tego słowa znaczeniu, o którym przez długi czas także Kościół zachował milczenie. Ja sam dowiedziałem się o tym cudownym zdarzeniu dzięki lekturze tej książki. Czytając ją  od początku z zapartym tchem towarzyszymy autorowi w jego podróży do Hiszpanii, aby razem z nim weryfikować archiwa i akta oraz rozmawiać z uczonymi. Odkrywamy poruszający i jak się okazuje ,jeden z najlepiej udowodnionych cudów w historii. Co to za cud? Trzeba sięgnąć po książkę. Proponuję  tę lekturę,( sam ją przeczytałem), bo jestem przekonany, że jest ona bez wątpienia  w stanie nie tylko całkowicie pochłonąć czytelnika, ale także naprawdę zmienić jego myślenie, a nawet jego życie. Bardzo serdecznie polecam.

7.Wilhelm Huenermann, Święty i diabeł, Wyd.Karmelitów Bosych, Kraków 2010

Przyznać muszę,  że postać tego przedziwnego świętego, jakim jest św. Jan  M.Vianney, była mnie, jako kapłanowi,  znana jedynie z niektórych artykułów i niezbyt potrafiła mnie przyciągnąć. Do odkrycia tego człowieka przyczynił się dopiero ogłoszony przez pp. Benedykta na lata 2009/2010 Rok Kapłański. Przykład jego życia kapłańskiego  postawił nam kapłanom jako wzór do naśladowania sam Ojciec Święty, dlatego zacząłem szukać literatury  i czytać pozycje poświęcone jego życiu, aby dowiedzieć się  i przekonać się,  czego    może nas, kapłanów XXI wieku, nauczyć Proboszcz żyjący w latach 1786-1859?  I pewnie sam św. Jan Maria sprawił, że jedną z pierwszych książek, była właśnie lektura, którą dziś proponuję. Czytałem ją i pragnąłem we wszystkim być choć trochę podobnym do Niego. Lata, w których przyszło mu żyć to czas Rewolucji Francuskiej (nie wiem czy należy pisać ją z wielkiej litery) i trudny okres zniszczenia moralnego po jej chwalebnym zakończeniu. Pierwszą Komunię św. przyjmował mały Janek w ukryciu, a przed domem rozładowywano w tym czasie wóz z sianem, aby nikt nie domyślił się tego, co się dzieje. Ta miłość do Chrystusa obecnego w Eucharystii, która wtedy narodziła się w sercu młodego Vianney, towarzyszyła mu przez całe życie. Potem, ledwo wyświęcony (bo mający trudności w nauce), niepozorny kapłan i spowiednik, posłany do maleńkiej parafii Ars, przez  prawie pół wieku toczy z diabłem walkę o dusze swoich parafian i tysięcy pielgrzymów. Dzisiaj mamy już wszechobecną wolność, równość i braterstwo, w diabła  mało kto wierzy, a kapłan traktowany jest często jak urzędnik, który powinien dobrze obsłużyć potrzeby wiernych. Ta książka pomaga na nowo odkryć mało znaną stronę życia kapłana, ale też pomyśleć trochę inaczej o swojej "biednej duszy". Ten nietuzinkowy życiorys jest dla wielu pokoleń przykładem, że książka katolicka  może być entuzjastycznie odbierana przez dorosłych i młodzież. Obecnie to już 6 wydanie tej książki. Jestem pewien, że jej lektura  zachęci czytelników do sięgnięcia po inne pozycje tego autora.

6.Henryk Bejda, Sekret ocalenia, wyd.Rafael 2010

Dnia 13 maja 1981 roku, jak zwykle w środę, na placu św. Piotra miała się odbyć audiencja generalna. W czasie kiedy Papież objeżdżał plac, padły strzały, które postawiły Go na granicy życia i śmierci. Kto i jak w rocznicę Objawień Fatimskich ocalił Papieża przed pewną śmiercią? Ojciec święty był przekonany, że to interwencja Matki Bożej. W jaki jednak sposób działała Matka Boża, że jedna ręka kierowała broń, a inna ręka prowadziła kule? Czy możliwe, że miała w tym swój udział pewna włoska augustianka, duchowa córka św. o.Pio? Te pytania stały się punktem wyjścia dla autora, do prowadzenia fascynującego reporterskiego śledztwa, które pokazuje choć trochę, jak wspaniały i misterny jest plan zbawienia przygotowany przez Opatrzność Bożą. W przygotowanym przemówieniu, którego Ojciec św. nie wygłosił tego dnia, znajdowały się takie słowa: "Radość przeplata się z bólem, mieszają się w naszym życiu kolce z różami. Niech Najświętsza Dziewica nauczy nas przemieniać w zasługę ten los, który często wiedzie nas, razem z Nią, pod krzyż." Bardzo żywo i ciekawie napisana książka, która momentami stawia nowe pytania, inspiruje, pozwala przemyśleć także nasze życie, które, jak nam się wydaje, nie jest ważne w Bożym planie zbawienia. Jest to książka, której nie da się odłożyć bez przeczytania  do ostatniej strony. Na końcu znajduje się obszerna bibliografia, pozwalająca pogłębić temat i znaleźć inne wartościowe książki.

5.Joseph Ratzinger, Jezus z Nazaretu, cz.1.Wyd.M. Kraków 2007

To prawda, że na rynku księgarskim, jest już druga część  książki obecnego pp. Benedykta XVI. Książki reklamowanej jak pasta do zębów, albo kolejne cudo telefonii komórkowej. Ja jednak, nie idąc za modą mediów, pragnę dzisiaj zaproponować część pierwszą. Trochę dlatego, że warto czytać po kolei, a także dlatego, że to właśnie lektura części pierwszej była dla mnie odkryciem jesienią ubiegłego roku, gdy druga część jeszcze nie istniała. Do sięgnięcia po nią, choć stała na półce około dwóch lat, przekonały mnie czytane wcześniej różnego rodzaju kazania, katechezy, czy homilie obecnego Papieża. Wcześniej, odkładałem ją na bok, także dlatego, że nie miałem zamiaru czytać kolejny raz, tego co jest teologiczno-biblijną dywagacją dla specjalistów, uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Obraz kard. Ratzigera, jaki stworzyły dla nas wpływowe środki przekazu (miał to być "Pancer Kardinal"), powodował, że z góry zakładałem, iż nie znajdę tam nic pociągającego mnie osobiście. Bardzo się myliłem. Już we wstępie, Papież pisze:"...książka ta żadną miarą nie jest wypowiedzi  Nauczycielskiego Urzędu, lecz stanowi jedynie wynik mojego osobistego szukania oblicza Pana". Ileż pokory w tych słowach, kiedy to On,  najwyższy autorytet Kościoła, Pontifex  Maksimus, pisze, że każdy może mieć przeciwne zdanie?! Należy ją czytać bez pośpiechu, to lektura duchowa, miejscami trochę trudna, bo wymaga sięgania do tekstów Pisma św. Ale przecież człowiek  nie samym chlebem żyje. Potrzebny jest pokarm, który nasyca naszą duszę. Ta książka jest właśnie taka. To prawdziwy, spokojny wykład Pisma św., to powiew Ducha św., który pozwala odkrywać tajemnice Jezusa i wchodzić z Nim w żywą relację. Polecam tę książkę, podobnie jak inne lektury obecnego Papieża. Coraz bardziej przekonuję się, że jest to opatrznościowy Pontyfikat, i że Jezus, który kieruje swoim Kościołem, wskazał naprawdę na Niego jako Piotra, który ma umacniać Kościół w wierze w tych niełatwych początkach XXI wieku.

4.Maria Winowska, Prawdziwe oblicze Ojca Pio, Wyd.Michalineum 2004

Chciałbym zaproponować książkę, według mnie ważną nie tylko  dlatego, że napisaną przez polską autorkę, żyjącą we Francji, ale także dlatego że została wydana po raz pierwszy w roku 1965, kiedy to o.Pio nie był ogłoszony świętym, czy błogosławionym, chociaż od roku 1918 nosił już "stygmaty", czyli rany na swoim ciele, znaki, które upodabniały go do Chrystusa. Maria Winowska(1904-1993), z pewnością jest  bardziej znana i czytana we Francji niż w Polsce. Chociaż pisała o kilku polskich kandydatach na ołtarze (np. o ojcu Maksymilianie Kolbe), to jednak dzięki swojemu profesjonalizmowi literackiemu, Akademia Francuska (tak właśnie!) wyróżniła ją swoją nagrodą. Niepodważalną wartością tej książki  jest postawa samej autorki, postawa można by rzec "niewiernego Tomasza", który aby uwierzyć, musi dotknąć i zobaczyć rany na rękach Pana Jezusa. Tym bardziej, że jak powiada, hałaśliwa i zbyt komercyjna reklama, jaką robiono  w tym czasie wokół kapucyna Padre Pio, działała na nią zniechęcająco. Przyznam szczerze, że mam podobny charakter i równie trudno było mi początkowo czytać i także przyjmować, to co słyszałem na temat darów, jakie posiadał o. Pio. Jest to z pewnością podejrzenie, jakie ma w swoim sercu wiele współczesnych osób, bo dzisiejszy świat, stara się powoli usunąć wiarę we wszystko, co mogłoby nam potwierdzić, że Bóg naprawdę istnieje i działa także dzisiaj. Wiarę, że otwarcie Morza Czerwonego, uzdrowienie trędowatego, wskrzeszenie umarłego, zatrzymanie słońca, jest możliwe dla TEGO, który stworzył świat, ustanowił prawa przyrody i podtrzymuje świat w istnieniu! Wiarę w TEGO, który do  swoich uczniów, mówił, że także oni będą dokonywać takich cudów i jeszcze większe uczynią.  Autorka, będąc w Rzymie, ogarniętym przez letnie upały, postanawia kupić bilet na pociąg i wybrać się do San Giovanni Rotondo. Korzyści miały być dwie: świeże powietrze na stokach Monte Gargano i możliwość,  aby zobaczyć i przekonać się,  jak naprawdę rzeczy się mają. I właśnie jadąc w zatłoczonym pociągu, spotyka małżeństwo z dzieckiem, które jej wyjaśnia: "Gdyby nie padre Pio, Giovannino nie byłby przyszedł na świat. Jedziemy do niego, by mu podziękować za tę łaskę." Tak zaczyna się jej podróż, której owocem jest proponowana lektura. Przytoczę jeszcze tylko jedno zdanie z tej książki:" Od siebie mogę zapewnić, że w San Giovanni Rotondo odkryłam w ofierze Mszy świętej otchłanie miłości i światła, przedtem zaledwie dostrzegane." Bardzo zachęcam do tej lektury i spotkania  z tajemnicą, dzisiaj już świętego przecież, o.Pio.

3.Antonio Socci, Ojciec Pio.Tajemnica życia, wyd.Edycja św.Pawła, 2009

"Wspólnie z Maryją skierowałam w inną stronę kulę zamachowca". To niecodzienne wyznanie, jakie uczyniła  pewnemu kapłanowi siostra Rita Montella, po zamachu na życie pp. Jana Pawła II, stało się punktem wyjścia dla autora do napisania prezentowanej książki. Co wspólnego mogła mieć siostra Rita, augustiańska mniszka, żyjąca całe życie w klasztorze Santa Croce w Toskanii, z misją Maryi w cudownym ocaleniu życia Papieża? Co łączyło w dodatku siostrę Ritę z kapucynem z  San Giovani Rotondo, ojcem Pio? Autor z wielką pasją, a jednocześnie opierając się na dokumentach i docierając do naocznych świadków, odkrywa przed nami mało uchwytne wymiary życia i tajemniczej misji ojca Pio.  Siostra Rita, jedna z jego duchowych córek (zmarła 26.XI.1992 r.) była w sposób szczególny związana z jego "misją wynagradzającą". Nasz dzisiejszy świat, dotknięty głęboko duchem sekularyzmu, z trudnością potrafi wniknąć w te tajemnice, bo są to tajemnice działania Boga i Matki Najświętszej w historii świata. A Bóg, przez współczesnych "mędrców", został usunięty ze świata i może co najwyżej obserwować świat, jaki sami o własnych siłach, budują. Socci, nie będący teologiem, wprowadza nas w świat duchowy gdzie ,jak mówiła Matka Boża w Fatimie, modlitwa i ofiary mogą oddalić nawet wojny i zmienić losy świata. Bo wbrew myśleniu współczesnego człowieka, a nawet wielu teologów, zawsze Bóg, a nie człowiek, ma ostatnie zdanie.

2.Wilhelm Hunermann, Żebrak z Granady, wyd.Konwent Bonifratrów Łódź, Castor, 2000.

To właściwie nie jest zwyczajna książka. To nadzwyczajna historia, ponieważ w życiu świętych, nie ma zwyczajnych wydarzeń. Wszystkie wydają się nadzwyczajne, bo widać w nich działanie samego Boga. Najważniejsze jest jednak to, że przecież wszyscy, kiedy otrzymaliśmy chrzest, zostaliśmy oddani pod opiekę Boga. A zatem, także w naszym życiu nic nie dzieje się przypadkowo i także  w nasze życie wpisana jest historia zbawienia, czyli Boga, który kocha człowieka i pragnie zaprowadzić go do życia wiecznego. My jednak, skoncentrowani na sobie, nie potrafimy tego dostrzec. Dar właściwego patrzenia na wydarzenia swojego życia mieli właśnie święci. Miał  ten dar opisywany w tej książce św. Jan Boży. Trudno znaleźć życie, które bardziej obfitowałoby w niezwykłe przygody. Jako dziecko, marząc o znalezieniu prawdziwego szczęścia, wyrusza w drogę z przygodnym wędrowcem, który go uprowadza do obcej krainy. Potem zostaje żołnierzem, robotnikiem, który  pracuje w Afryce, wędrownym księgarzem. Ludność Granady uważa go za "głupka", dlatego zostaje zamknięty w szpitalu dla obłąkanych. Ale to właśnie on, staje się największym dobroczyńcą tego miasta. W czasie rozmowy ze starym marynarzem, stawia pytanie:  czy na świecie jest tylko bezprawie i cierpienie? I słyszy odpowiedź:  miłości wśród ludzi musicie szukać z latarnią w ręku. A może z samego zmartwienia dawno już umarła.-A więc (mówi św. Jan Boży) musiałby pojawić się ktoś, kto by ją znowu do życia pobudził. Pan Bóg musiałby znowu przyjść na świat. Okazuje się, że Pan Jezus nie musi na nowo przychodzić na świat, aby przemierzać ziemię, błogosławiąc, uzdrawiając, pochylając się nad ludzką nędzą, a nawet dając się na nowo przybić do krzyża. Do tego powołuje każdego z nas, do tego powołuje świętych, do tego właśnie powołał św. Jana Bożego. W jaki sposób dokonało się to w życiu św. Jana Bożego, można przeczytać w proponowanej książce.

1.Andrea Tornelli, Santo Subito, wyd.Rafael 2010.

Książka Tornellego, wydana w języku włoskim w 2009 roku, była pisana jeszcze zanim została ustalona data beatyfikacji pp. Jana Pawła II i nie było wiadomo, kiedy to nastąpi. Autor jednak, pisze ją w porywie serca człowieka, który tak jak wielu ludzi naszego pokolenia, był świadkiem całego pontyfikatu JPII. Potem zaś widział to, co także ja widziałem, uczestnicząc w pogrzebie na placu przed Bazyliką św. Piotra, wołanie Kościoła- Santo  Subito! Dlaczego tysiące, miliony ludzi, właściwie jeszcze za jego życia uważało go za świętego? Dlaczego wielu sceptyków, w dniu jego śmierci i pogrzebu, płakało rzewnymi łzami, chciało być na jego pogrzebie, nawracało się i zmieniało swoje życie? Autor próbuje pokazać pewne ślady świętości, korzystając z relacji osób Papieżowi najbliższych. Sięga do materiałów, które zostały nadesłane kongregacji przez osoby, które doznały cudownych uzdrowień, jeszcze za życia JPII. Pokazuje  także, przyjaźń, jaka łączyła Papieża z Ojcem Pio, stygmatykiem z Gargano, choć fakty historyczne mówią, że spotkali się tylko  raz w ciągu swojego życia. Czytając te lekturę, można dojść do wniosku, że tak naprawdę nie znaliśmy naszego Papieża. Tego, który wiele razy do nas przyjeżdżał, którego kazania oklaskiwaliśmy, z który robiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia. Widocznie konieczne było także cierpienie ostatnich miesięcy jego życia, potrzebna była także jego śmierć! Mnie natomiast najbardziej porusza jeden z przytoczonych tu faktów z życia JPII. Papież często w czasie obiadu podejmował  gości, aby także przy obiedzie móc swobodnie rozmawiać. Któregoś dnia na obiad miał dotrzeć jeden z włoskich biskupów. Przybył  spóźniony i tłumaczył Papieżowi, że w Bazylice spotkał swojego ex-księdza, który odszedł z kapłaństwa 17 lat temu i żyje jak kloszard. Papież kazał mu natychmiast wrócić do Bazyliki, odszukać go i zaprosić do wspólnego stołu. Kloszard onieśmielony zjadł obiad w towarzystwie Ojca św. Po posiłku Papież zapytał go: "Możesz mnie wyspowiadać?" Ten odpowiedział-„Tak”, chociaż patrzył na Papieża z niedowierzaniem i radością. Po tym spotkaniu, ów kloszard powrócił na nowo do swojej funkcji kapłańskiej. Takim był JPII, człowiek zanurzony w Bogu. Uważam, że to doskonała książka, nie tylko na czas adwentu i zachęcam do jej przeczytania.

Poprawiony: środa, 28 lutego 2018 09:47
  Joomla themes free, business web host.