Kalendarz

grudzień 2018
N P W Ś C Pt S
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Sondy

Jak oceniasz nową stronę parafii?
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 9 gości 
Start
MYŚLI NA DRODZE WIARY PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 20 listopada 2018 00:00

MYŚLI NA ROK IDŹCIE I GŁOŚCIE

Pragniemy tutaj zamieszczać niektóre myśli i notatki powstałe w czasie lektury książki czy artykułu, jako owoc rozmów, przemyśleń czy modlitwy. Tytuł, jaki został nadany tej sekcji, nie chce pretendować do stwierdzenia, że są to treści dopiero co wymyślone. Nie jesteśmy wielkimi odkrywcami i nawet nie musimy nimi być. Mądrość prawdziwa polega na korzystaniu z mądrości innych,którzy żyli i tworzyli przed nami. Wiele razy jednak ich myśli, mogą być dla nas inspiracją do czegoś nowego. Czasem też słowa dobrze znane, przemyślane na nowo, rzucają nowe światło na nasze czasy, na wydarzenia, które dzieją się dzisiaj, czy na nasze chodzenie po ścieżkach wiary i wierności nauce kościoła.

***Czytając APARECIDA

Spróbuję obecnie zaproponować lekturę niektórych fragmentów dokumentu, który powstał w roku 2007, a w Polsce doczekał się tłumaczenia i wydania w maju 2014 roku. Jest to dokument końcowy V ogólnej konferencji CELAM, którego cały tytuł brzmi: Aparecida, jesteśmy uczniami i misjonarzami Jezusa Chrystusa, aby nasze narody miały w nim życie. O tym dokumencie zaczęło być głośno po wyborze kard. Bergoglio na stolicę piotrową, a właściwie kiedy pp. Franciszek zaczął go cytować i o nim przypominać. Bez trudu znalazłem wtedy stronę CELAM i ów dokument w 4 językach: hiszpańskim, angielskim, francuskim i włoskim. Jest tam dostępny bezpłatnie i każdy, kto zna języki może po niego sięgnąć. Oto ten adres: www.celam.org/aparecida.php

Zawziąłem się wtedy, żeby znaleźć ten dokument w języku polskim. Niestety bezskutecznie. Encyklika papieża Evangelii Gaudium spowodowała przyspieszenie tłumaczenia, bo dokument o którym mowa, jest tam cytowany wielokrotnie. Tłumaczenie nie znalazło się w internecie, łatwo dostępne, ale można je nabyć w formie książkowej. Przeczytałem prawie 2/3 całego dokumentu i stąd nieodparta chęć podzielenia się niektórymi fragmentami. Oczywiście dokument pisany przez biskupów Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Ale czyż kościół jest podzielony?! Czy problemy jakie dotykają kościół w Ameryce nie mają miejsca w naszych kościołach?! A czy Bóg, który wybrał jednego z redaktorów tego dokumentu na następcę św. Piotra, nie chce nam przypadkiem coś ważnego zakomunikować?!

Dzisiaj zajrzyjmy do wstępu. Autorzy piszą, że Kościół jest wezwany do głębokiego i gruntownego przemyślenia swojej misji, aby ożywić nowość Ewangelii zakorzenioną w naszej historii. Dalej czytamy:

"(...) działanie to ma wypływać z osobistego i wspólnotowego spotkania z Jezusem Chrystusem, który budzi uczniów i misjonarzy. Zależy to nie tyle od wspaniałych programów i struktur, ile raczej od nowych mężczyzn i kobiet (...)

Wiara katolicka zredukowana do zwykłego bagażu, do zbioru reguł i zakazów(...) wiara katolicka, która nie przemienia życia ochrzczonych, nie mogłaby wytrzymać próby czasu. Nasze największe zagrożenie stanowi szary pragmatyzm codziennego życia kościoła, w którym wszystko na pozór toczy się normalnie, w rzeczywistości jednak wiara zanika i zatraca się w małostkowości." (Aparecida, 11-12)

Dalej autorzy powtarzają słowa pp. Benedykta, że u początku bycia chrześcijaninem leży zawsze spotkanie z Osobą, z Jezusem Chrystusem. Wydaje się, że to jest także słabość naszego kościoła, naszych zwykłych parafii. Życie codzienne naszych parafii jakby toczy się normalnie, odprawiamy Mszę świętą, najczęściej nie głosimy homilii w zwykły dzień (jak robi to pp. Franciszek), a w niedzielę, kiedy tylko nadarzy się okazja, zastępujemy kolejnym listem, albo adoracją. Jeszcze spowiadamy, ale często w pośpiechu i bez poświecenia na ten sakrament odpowiedniej ilości czasu i bez udzielania oczekiwanej przez wiernych duchowej pomocy. Za to mamy czas, aby pójść na golfa czy godzinami oglądać telewizję. Sprawujemy śluby i pogrzeby. Jeszcze trochę ludzi (coraz mniej) przychodzi do kościoła. Jak mówi dokument, wszystko na pozór toczy się normalnie. Można powtórzyć za Panem Jezusem; "jedli i pili, żenili się i za mąż wydawały, aż nie spostrzegli się, że przyszedł potop." Dlatego, jesteśmy wezwani do ożywienia naszego sposobu bycia katolikami i naszych osobistych decyzji, także naszego sposobu duszpasterzowania, inaczej to cenne dziedzictwo będzie narażone na erozję i rozmycie. Czy jeszcze tego nie dostrzegamy?! (28.07.2014)

*

"Wielkie zmiany, których doświadczamy, martwią nas, choć nie wprowadzają niepokoju. Otrzymaliśmy bezcenne dary, które pomagają nam patrzeć na rzeczywistość jako uczniowie-misjonarze Jezusa Chrystusa.(...) Jeśli nie poznamy Boga w Chrystusie i z Chrystusem, cała rzeczywistość staje się nierozwiązywalną zagadką; nie ma drogi, a skoro tak, to nie ma też prawdy ani życia.(...) Znajomość Jezusa Chrystusa jest najlepszym darem, jaki ktokolwiek może otrzymać; fakt, ze Go spotkaliśmy, jest najwspanialszą rzeczą, jaka wydarzyła się w naszym życiu, a to, że dzięki naszemu słowu i naszym czynom mogą poznać Go inni, jest naszą radością." (Aparecida, 20-29)

W klimacie w jakim żyje dzisiejszy świat, przesiąkniętym relatywizmem, rzeczywiście to jest najbardziej istotne; uzyskanie głębokiego przekonania i mocnej wiary, która jest owocem osobistego doświadczenia, że Chrystus jest naszym prawdziwym i jedynym Zbawicielem. Czy naprawdę to jest ta najcenniejsza perła, ten skarb ukryty w roli, za jaki jestem gotów sprzedać wszystko?  Czy miałem to osobiste spotkanie z Jezusem, które stało się najważniejsze dla całego mojego życia, które napełniło moje życie światłem? Czy właśnie ten fakt jest tym co daje mi siłę i nadzieję w codziennych zmaganiach. (30.07.2014)

*

Jak zjawisko globalizacji, które dzisiaj występuje, wpływa na życie dzisiejszego świata, na życie poszczególnego człowieka? To bardzo ważne pytanie, bo jednym z ważnych zadań ucznia -misjonarza jest rozpoznawanie znaków czasu w świetle Ducha Świętego. Dostrzega się, pisze dokument, że tradycje kulturowe naszych narodów, nie są już przekazywane z pokolenia na pokolenie z taka łatwością jak dawniej. To zjawisko dotyka także rodziny, która była jednym z najważniejszych nośników przekazywania wiary. Mass media wtargnęły do każdej przestrzeni i do każdej rozmowy. (por. Aparecida, 39) Nieustanne informacje, ciągle nowe, czego jesteśmy świadkami, prowadzi człowieka do zagubienia i powoduje iluzję życia na żywo i bycia na bieżąco, bo informacje te odwracają jedynie naszą uwagę. Nie pomagają natomiast aby człowiek mógł odkryć spójny sens swojego życia. "Społeczeństwo, które koordynuje swoje działania jedynie poprzez ogromną różnorodność informacji, wierzy, że może rzeczywiście funkcjonować tak, jakby Bóg nie istniał." (Aparecida, 42)

Jednak człowiek nie jest w stanie zaspokoić tęsknoty za godnością jaką nosi w swoim sercu, poprzez wielość informacji czy poglądów. Dlatego konieczne jest na nowo zaczynanie od Chrystusa, bo to właśnie w Nim zostało objawione człowiekowi jego powołanie i jego znaczenia. Dokument cytuje więc słowa pp.Benedykta:

"tylko ten, kto uznaje Boga, zna rzeczywistość i może odpowiedzieć na nią w sposób odpowiedni i prawdziwie ludzki." (Aparecida, 42)

Dlatego wielu ludzi, przygniecionych powodzią informacji, zdecydowało się na usunięcie telewizora ze swojego domu. Inaczej bowiem, ryzykujemy że wirtualny świat telewizji przeniknie do naszego myślenia i naszego sposobu życia. Jeżeli codziennie słuchamy tego co mówi nam TV, a raz w tygodniu, w niedzielę, słuchamy Słowa Bożego, to nie ulega żadnej dyskusji, że oddalamy się od Chrystusa. Czy aby nie jest tak, że Słowo Boże nie kształtuje już naszych postaw, naszego modelu życia i nawet nie zauważyliśmy, kiedy nasze myślenie, wypowiadane przez nas poglądy, mają niewiele wspólnego z duchem Ewangelii?

Jeśli to widzisz, to masz jeszcze czas, aby zahamować ten proces. Zacznij codziennie czytać Słowo Boże, pamiętaj o codziennej modlitwie. Przyjdź do kościoła na osobistą adorację (15 minut) w drodze do pracy, albo wracając do domu. Znajdź jeden dzień w tygodniu (oprócz niedzieli) aby uczestniczyć we Mszy świętej i przyjąć Komunie świętą. Zaczynaj na nowo od Chrystusa. (9.08.2014)

*

Dokument, który się zajmujemy, stosuje pewną metodę, która wydaje się być bardzo bliska metodzie stosowanej przez wielu ojców kościoła. Zawiera ona 3 stopnie konieczne dla właściwego podejmowania zadań w kościele. Brzmi ona: Widzieć –Osądzać –Działać. Czyli widzieć rzeczywistość w świetle opatrzności Boga, oceniać ją według Jezusa Chrystusa i działać wychodząc od kościoła w rozumieniu Soboru Watykańskiego II (powszechny sakrament zbawienia). Wszystko to, aby mogło rozwijać się Królestwo Boże, którego początek jest tu an ziemi, ale w pełni objawi się dopiero w niebie. (por. Aparecida, 19)

Dlatego też, dokument w części pierwszej proponuje głębsze spojrzenie na rzeczywistość oczami ucznia –misjonarza. Zwraca on uwagę, że w epoce globalizacji, konieczne jest odszukanie jakichś elementów wspólnych i stworzenie swego rodzaju syntezy.

„Na tym polega nieoceniona wartość maryjnego ducha pobożności ludowej, który pod różnymi nazwami zdołał połączyć różne historie Ameryki Łacińskiej we wspólną historię, tę, która prowadzi do Chrystusa, Pana życia, w który zrealizowana jest najwyższa godność naszego ludzkiego powołania.” (Aparecida, 43)

Według autorów dokumentu, największe zmiany obecnie zachodzą w kulturze, która zaczyna być fragmentaryczna. Każda koncepcja jest dobra i każdy może mieć swój subiektywny pogląd na świat. Niestety, odrzucenie Boga, całkowicie fałszuje rzeczywistość i wprowadza świat na błędne drogi. Jednym z przejawów tego działania, jest przecenianie subiektywności jednostki.  Czyli najważniejsza jest moja osobista wolność bez jakiegokolwiek odniesienia do wartości. (bo wartości już nie ma, kiedy odrzuciło się Boga) Wtedy prowadzi to do absurdalnych niespójności.

„Troska o wspólne dobro zostaje odstawiona na bok, aby zrobić miejsce do natychmiastowego zaspokojenia potrzeb jednostek, dla tworzenia nowych, często arbitralnych praw dla jednostek (,,,)” (Aparecida, 44)

Dalej dokument wyjaśnia, że idzie o specjalne prawa jednostki ustanawiane w dziedzinie seksualności, w sferze dotyczącej życia rodzinnego, w problemach ludzi chorych, czy związanych ze śmiercią człowieka.

Dokument powstał 7 lat temu, oceniając sytuacje w Ameryce Łacińskiej a widzimy jak w sposób proroczy opisuje także problemy w Europie, które w ostatnich latach rozwijają się z gwałtowną szybkością. (18.08.2014)

*

W kolejnych punktach dokument z Aparecidy, zajmuje się analizą sytuacji społeczno-kulturowej dzisiejszego człowieka. Ta sytuacja, dzięki mass mediom zmienia się diametralnie, ponieważ zaczynają obowiązywać nowe prawa, jakimi kieruje się zarówno nauka jak i technika. Są to tzw. prawa rynku, czyli zysk i efektywność. Efektem tego typu zjawiska jest kilka przejawów jakie można zaobserwować. Są to:

  1. Tendencja do narzucania swoistej jednolitej kultury dla wszystkich, przy równoczesnej pogardzie dla kultur lokalnych. (por. Aparecida, 46) Ta nowa kultura stawia w centrum mnie samego jako jednostkę, bez żadnych trwałych relacji z innymi ludźmi, obojętnego na drugiego człowieka, którego rzekomo wcale nie potrzebuję i nie muszę być za niego odpowiedzialny.
  2. Skrajna afirmacja praw indywidualnych i subiektywnych. (por. Aparecida, 47) Skoro zaś Boga całkowicie usuwamy z naszego widnokręgu, wtedy poszukiwanie ukierunkowane na natychmiastowe dobro własne, nie uwzględnia żadnych kryteriów moralnych.
  3. Mass media wywołują niekontrolowane pragnienia i rozpowszechniają ideę, że już same pragnienia mogą człowieka doprowadzić do szczęścia. (por. Aparecida, 50) A skoro dla człowieka ważne jest tu i teraz, to poszukuje się szczęścia w dobrobycie i hedonistycznym zaspokajaniu swoich najbardziej wymyślnych pragnień.

Czytając te fragmenty, widzimy jak tzw. nowa koncepcja kultury przenika głęboko do nas, ludzi żyjących we współczesnej Polsce. Widać, że zastosowano nową metodę na łowienie ryb, która już nie polega na użyciu wędki albo sieci, ale polega na całkowitej wymianie wody, w jakiej żyją ryby. Czy jest jakaś szansa i jak można się przed tym obronić? Jedyny ratunek, to chronić siebie i swoje dzieci przed wpływem mass mediów. I jednocześnie dbanie o przekaz właściwych wzorców we własnych rodzinach. Zawsze dużą pomocą są także różnego rodzaju wspólnoty, grupy czy stowarzyszenia. (21.08.2014)

*

Spojrzenie na rzeczywistość oczami ucznia –misjonarza wymaga dostrzegania również pozytywnych elementów tej zmiany kulturowej, która się dokonuje na naszych oczach. Bo tylko wtedy będziemy mogli znaleźć odpowiedź i sposób ewangelizacji w takim właśnie społeczeństwie. Punkt 52 dokumentu, wskazuje, że pozytywnym aspektem owej zmiany kulturowej jest odkrycie fundamentalnej wartości osoby ludzkiej. Samo ten fakt jest chyba największą zdobyczą ostatnich lat i ogromną wartością. Jednocześnie ostatnie dziesięciolecia, mimo olbrzymiego rozwoju nauki, techniki oraz nowych ideologii nie dały odpowiedzi na poszukiwanie najgłębszego sensu życia ludzkiego. Dlatego też, sama osoba, to co często małe i słabe, okazało się wielką wartością, mającą olbrzymi potencjał. Ten fakt, otwiera nowe horyzonty

(…) w których tradycja chrześcijańska nabiera nowej wartości, szczególnie gdy osoba rozpoznaje siebie w Słowie wcielonym, które rodzi się w żłobie i przyjmuje skromny status ubogiego.” (Aparecida, 52)

Głębokie pragnienie odnalezienia powodów swojego istnienia, prowadzi człowieka do poszukiwania spotkania z innymi, do wzajemnego udzielania sobie odpowiedzi. A dla nas chrześcijan może być szansą aby szanując osobistą wolność innych, pomagać im zadawać sobie te pytania na najgłębszym poziomie. (por. Aparecida, 53) To wreszcie prowadzi do ważnej konkluzji, która wydaje się oczywista, ale która w społeczeństwie takim jak nasze, czyli w większości uważanym za chrześcijańskie, jest całkowicie lekceważone. Mówi się tutaj o świadectwie, jako kluczowym elemencie życia wiarą.  (por. Aparecida, 55) Wiara zatem nie jest jedynie moja prywatną sprawą, bo ona rozwija się i rośnie, także w moim życiu, jeśli jest przekazywana. Nie tyle jednak chodzi tu o głoszenie Ewangelii ile o poszukiwanie okazji do spotkania z drugim człowiekiem i dzielenia z nim swojego życia, aby w ten sposób pomagać mu w znajdowaniu właściwej odpowiedzi. Nie można być człowiekiem wierzącym, jeżeli nigdy nie spotkało się w swoim życiu osoby autentycznie wierzącej. Autentyczne życie i rozwiązywanie konkretnych problemów życia codziennego, zawsze doprowadzi w końcu do postawienia przez innych pytania: skąd bierzesz siłę aby tak postępować? To właśnie tym sposobem obecność nas chrześcijan, może być światłem, które pozwoli żyjącym obok nas znajdować odpowiednią drogę, czy ewangeliczną solą, która nada smak życiu społeczności do której należymy. (15.09.2014)

*

Znajdujemy się ciągle w części pierwszej dokumentu, gdzie staramy się najpierw spojrzeć na rzeczywistość oczami uczniów -misjonarzy. Kolejne punkty nr.60-73 zajmują się sytuacja ekonomiczną. Mówiąc o globalizacji, dokument dostrzega pozytywne cechy tego zjawiska i idąc za myślą pp.Benedykta, mówi, że jest ona wyrazem głębokiego pragnienia jedności rodziny ludzkiej. Niestety nie brakuje także niebezpieczeństw jakimi są: powstawanie wielkich monopoli oraz uznawanie zysku za wartość najwyższą. (por. Aparecida, 60) Proces ten pociąga za sobą koncentrację władzy i bogactwa w rekach niewielu. Efektem tego jest bieda i wykluczenie osób, które nie są dostatecznie wyszkoleni i nie mają dostępu do nowych technologii. Teoretycznie wspomina dokument, każdy może zakładać małe czy średnie przedsiębiorstwa, ale ich możliwość konkurencji i utrzymania się na rynku jest bardzo mała. Dlatego autorzy ostrzegają, że bez konkretnej polityki ochronnej ze strony rządów państw, pozostaną jedynie wielkie korporacje. (por.Aparecida, 63)

Dokument proponuje więc inny rodzaj globalizacji, którą ma charakteryzować: solidarność, sprawiedliwość i szacunek dla praw człowieka. Czytając te słowa można lepiej zrozumieć jak polska Solidarność lat osiemdziesiątych, była epokowym odkryciem dokonanym przez zwykłych robotników wspartych przez chrześcijański system wartości i społeczną naukę kościoła. Z drugiej strony widzimy dzisiaj, jak daleko odeszliśmy od ideałów solidarności, przejmując obce nam wzorce i ulegając globalizacji, która zysk stawia w centralnym miejscu.

Dalej pozwolę sobie zacytować fragment, który może wydawać się nieco przesadzony w naszych realiach i zdaje się odnosić jedynie do sytuacji ludzi w krajach Ameryki Łacińskiej. Jednak byłbym ostrożny w twierdzeniu; bądź spokojny, nie przyjdzie to nigdy na nas. Pamiętam bowiem wielu biskupów i kapłanów, którzy mając pełne kościoły, uważali że w Polsce nie jest potrzebna nowa ewangelizacja. Po 30 latach również w Polsce mamy sytuacje, że zaledwie 10 -20 % ludzi przychodzi na niedzielna Eucharystię. A życie i poglądy wielu z nich daleko odbiegają od nauki kościoła. Oto ten fragment, który warto przemyśleć w kontekście naszych stosunków społecznych. "Globalizacja bez solidarności ma negatywny wpływ na grupy najuboższe. To nie jest jedynie zjawisko polegające na wyzyskiwaniu i uciskaniu, lecz coś nowego: społeczne wykluczenie. Wpływa ono na to, co stanowi podstawę przynależności człowieka do społeczeństwa, w którym żyje, ponieważ nie znajduje się on już ani na jego dnie, ani na marginesie, ale żyje poza nim. Ludzie wykluczeni są nie tylko "wyzyskiwani", ale stanowią "nadwyżkę" i są do wyrzucenia." (Aparecida, 65) (17.12.2014)

 

 

 

Materiały archiwalne.------------------------------------

*** W dniach 6-9 września 2013 roku obchodziliśmy Wielki Odpust Wiślicki. Trzeba podkreślić, że w tym roku otrzymaliśmy szczególną łaskę, bo w sposób duchowy, w swoich relikwiach, pozostaje na stałe w naszej Bazylice błogosławiony Jan Paweł II.  Jedną z ważnych  encyklik papieża – Polaka jest encyklika społeczna o pracy ludzkiej „Laborem exercens”. W Konstytucji o Kościele czytamy, że z jednej strony mamy świadomość  przemijania  postaci  tego świata i wiemy, że  należy odróżnić postęp ziemski od wzrostu Królestwa Bożego na ziemi, zarazem  jednak oczekujemy nowego nieba i nowej ziemi. Dlatego też, życie chrześcijanina na  ziemi nie polega na bezczynnym oczekiwaniu końca świata, ale raczej na zapobiegliwym uprawianiu tej ziemi. (por. KDK 39) Dalej w dokumencie czytamy: ”Jeżeli rozszerzymy po ziemi w duchu Pana i wedle Jego zalecenia godność ludzką, wspólnotę braterską i wolność, to odnajdziemy je potem na nowo, oczyszczone (...)” (KDK 39)

Wymieniono zatem tutaj 3 wartości, wskazane przez  Sobór jako te, które my, chrześcijanie, powinniśmy rozwijać i pomnażać na całej ziemi, aby w ten sposób przyczynić się do rozwoju Królestwa Bożego. Powinniśmy  to czynić  także dla dobra  całej ludzkości. Zastanowiła mnie kolejność, w jakiej ojcowie soborowi te wartości wymieniają. Powtórzę je raz jeszcze, bo wydaje się, że ta kolejność nie jest przypadkowa.

1.Godność ludzka

2.Wspólnota braterska

3.Wolność

Co zaś proponuje nam dzisiejszy świat, który bynajmniej nie stara się promować wartości chrześcijańskich? Powiem nawet, że od tych wartości oddala się z kosmiczną prędkością. Co jest na pierwszym miejscu? Odpowiedź jest jasna: wolność.

Sięgamy zatem do innej triady, która ma swoje korzenie nie w Ewangelii, ale w ideałach Rewolucji Francuskiej: wolność, równość, braterstwo.

Takie myślenie ma potem określone negatywne konsekwencje, bo wtedy główną miarą postępowania człowieka nie jest godność drugiego człowieka, ale moja wolność. To znaczy,  że  nie istnieją ważniejsze zasady od wolności, godność ludzka nie jest tu nawet wymieniona.

Równie  ważne jest to, co Sobór stawia na 2 miejscu. Okazuje się, że wg. nauki Soboru, ważniejsze od wolności jest budowanie wspólnoty braterskiej. Wtedy ważna jest moja społeczność, moja mała i duża Ojczyzna. Polityka nie jest szukaniem własnych korzyści, ale dobra wspólnego. Moja praca, wykonywana solidnie, nie służy jedynie zdobywaniu pieniędzy, ale zaspokajaniu potrzeb innych. Wtedy znowu ważna staje się solidarność, czyli jeden z drugim, a nie jeden przeciw drugiemu.

Dopiero jako trzecia w kolejności jest wolność. Bo moja wolność musi być ograniczona godnością innych ludzi. Moja wolność musi być ograniczona poprzez prawa i obowiązki, które służą tworzeniu wspólnoty braterskiej. (30.09.2013, wspomnienie św.Hieronima)

 

***„Pokora krzyża i prawdziwa odnowa Kościoła”

Rok Wiary zachęca wszystkich członków Kościoła, także nas kapłanów, do refleksji nad naszym posługiwaniem. Wiele okazji ku temu daje nam ten, który ów Rok Wiary ogłosił, papież .Benedykt XVI. Moją uwagę zwróciła Jego homilia, wygłoszona w czasie Mszy św. Krzyżma, 5 kwietnia 2012 roku.

Papież, nawiązując do spotkania na ostatnim konsystorzu, przypomina uwagi, jakie zgłaszali pasterze z różnych stron świata. Mówili oni, że w dzisiejszym, tak bardzo inteligentnym społeczeństwie, występuje coraz szerzej zjawisko religijnego analfabetyzmu. Podstawowe elementy wiary, które kiedyś znało każde dziecko, są coraz mniej znane. A nie jest możliwe znać i kochać Boga –mówi Papież -jeśli nie słuchamy Go i Jego słowo nie porusza naszego rozumu i serca.

Dalej jednak Papież zwraca uwagę, nam kapłanom, że pozostaje także problem wiarygodności naszej wiary i naszego przepowiadania. „Wiemy, że proboszcz z Ars nie był erudytą ani intelektualistą. Ale swoim przepowiadaniem poruszył ludzkie serca, bo jego serce było poruszone.” (homilia cyt.) Wobec tych słów, także każdy z nas może zadać sobie pytanie; czy Ewangelia dotyka mojego serca, czy mam dość czasu na jej czytanie i rozważanie, czy podzielam tę naukę całym sobą i jestem w niej zakotwiczony?

Drugi element, na jaki Papież rzuca nowe światło, to problem gorliwego dbania  o zbawienie dusz. Dzisiejsze społeczeństwo odrzuca  słowo dusza i wydaje się, że wyszło ono z mody. Kapłan jednak musi troszczyć się o całego człowieka. Potrzebna jest troska o fizyczne potrzeby człowieka, ale także o potrzeby ludzkiej duszy. I ważne, mówi Papież, aby robić to z gorliwością. Oto jego słowa: ”Ludzie nigdy nie powinni odnosić wrażenia, że skrupulatnie przestrzegamy naszych godzin pracy, a przed nimi i po nich, należymy wyłącznie do samych siebie. Kapłan nigdy nie należy do siebie. Ludzie muszą widzieć naszą gorliwość, poprzez którą dajemy wiarygodne świadectwo Ewangelii Jezusa Chrystusa.” (tekst z dnia 25.01.2013)

Tekst cytowanej homilii Papieża można znaleźć pod adresem: http://www.vatican.va/holy_father/benedict_xvi/homilies/2012/documents/hf_ben-xvi_hom_20120405_messa-crismale_pl.html

*** Wczoraj (21 .11.2012 ) uczestniczyłem w pogrzebie ks. prof. Józefa Kudasiewicza, wybitnego biblisty, człowieka, dzięki któremu całe pokolenia, zarówno kapłanów, jak i ludzi świeckich, odkryły piękno i moc Słowa Bożego. Ponieważ sam  należę do tego grona, postanowiłem napisać kilka słów o tym człowieku wiary, bo wydaje się, że jego śmierć, właśnie w Roku Wiary, wpisuje się jako znak dany nam od Boga, do rozważenia na dzisiejsze czasy.

Kilka dni temu znalazłem na półce książkę pt.: ”Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9,16), wydaną 10 lat temu przez  kieleckie wydawnictwo Jedność. Są to właściwie tzw. duszpasterskie wykłady akademickie z KUL, opatrzone podtytułem: Program Jana Pawła II na trzecie tysiąclecie. Przeczytałem artykuł autorstwa właśnie śp. Profesora i kolejny raz zadziwiła mnie trafność i proroczy styl jego wypowiedzi. Obecnie otwieram tę książkę  ponownie, bo chcę pokazać, jak bardzo aktualne są jego słowa i jak bardzo zasłużył na tytuł „ojca kościoła”; tytuł, jakim nazywali go studenci i profesorowie na KUL.

Ksiądz Profesor, jak zawsze pełen energii, używając dosadnego języka, przypomina słowa pp. Jana Pawła II wygłoszone w Warszawie w 1987 r. :”Polska, Ojczyzna nasza, potrzebuje ewangelizacji, podobnie jak inne kraje Europy”. (s.21) I chociaż zdanie to, jak  autor pisze dalej, było najważniejsze z całej pielgrzymki, umknęło naszej uwadze. My bowiem w tym czasie, reagując na słowa papieża, klaskaliśmy i wiwatowaliśmy.

Gdy dzisiaj, młodzież gimnazjalna, dziewczęta i chłopcy w wieku  13- 14 lat, mówią  na katechezie, że związki partnerskie to objaw wolności i miłości, środki antykoncepcyjne są dobrodziejstwem dla kobiet, a współżycie przed ślubem to konieczny okres próby, bezradnie rozkładamy ręce i mówimy o ich demoralizacji.

Czy jednak Papież, nie ostrzegał nas przed postępującą ateizacją. Co zrobiliśmy, jako Kościół?  Na co zwracał uwagę 10 lat temu ks. Kudasiewicz, gdy pisał te słowa:” Wiara chrześcijańska na pierwszym miejscu jest zawierzeniem osobie Jezusa, powierzeniem swojego życia i losu Bogu. Dopiero na drugim miejscu jest akceptacją prawd objawionych przez Chrystusa. Jesteśmy tu u źródeł największej bolączki polskiej ambony, polskiego przepowiadania: moralizatorstwo i doktrynalizm. Zaginęła nam żywa osoba Jezusa Chrystusa. Jeżeli chcemy odpowiedzieć na trudne wezwanie Papieża, to musi się dokonać ewangeliczne nawrócenie polskiego kaznodziejstwa, (...) Jest konieczna ewangelizacja polskiej ambony; oczyszczenie jej z taniego moralizatorstwa i laickich naleciałości.”(s.30)

W czasie pogrzebowej homilii, ks. prof. Henryk Witczyk, przypomniał ostatnie momenty z życia ks. prof.Józefa. Gdy prosił on ks. Witczyka o wygłoszenie homilii na swoim  pogrzebie, mówił z naciskiem; ”Tylko nie mów o mnie, mów o Zmartwychwstaniu.” Jakby chciał zostawić nam chrześcijanom, ludziom Kościoła, swoje ostatnie przesłanie: głoście Kerygmat, głoście nie zakazy i nakazy, ale Dobrą Nowinę, mówcie, że Chrystus Zmartwychwstał i żyje, że także dzisiaj spotkanie z Nim, zmienia serce i nadaje sens życiu człowieka. (22.11.2012, wspomnienie św. Cecylii)

***„Teologia i duchowość komunii pobudzają bowiem pasterzy i wiernych do uważnego słuchania siebie nawzajem.” (pp. Jan Paweł  II, Novo Millennio Ineunte, 45)

Dlaczego moje wysiłki i wysiłki wielu gorliwych kapłanów nie przynoszą adekwatnych owoców? Dlaczego obserwujemy ciągły proces wychodzenia ludzi z Kościoła? Średnie statystyki mówią, że na Mszę świętą niedzielną przychodzi około 30% wiernych. To znaczy, że 70% ludzi ochrzczonych znajduje się poza kościołem.  Światło na ten problem rzuca nauka Soboru Watykańskiego II, a szczególnie konstytucja Lumen Gentium. Jej bardzo istotnym odkryciem było przedstawienie Kościoła jako ludu Bożego. Duch święty poprzez Sobór stwierdził, że zakończył się czas aktywności jedynie kapłanów, rozpoczął się czas aktywności i działania świeckich. „Tym, czego kościół potrzebuje jest głębsza i bardziej kreatywna świadomość między powołaniem kapłana i świeckich. Bez tego nie możemy mieć nadziei, że pozostaniemy wierni nauczaniu Soboru.(...)” (przemówienie pp. Jana Pawła II do biskupów Antyli, 7 maja 2002). Dlatego to, co dzisiaj widzimy to olbrzymi sukces ewangelizacyjny nie duchownych, ale świeckich. A duchowni, podejmują skutecznie dzieło ewangelizacji tylko wtedy, jeśli przyswoili sobie naukę Soboru i odkryli rolę świeckich. Ja sam również, jeszcze będąc w seminarium, usłyszałem głoszenie Dobrej Nowiny (kerygmatu) o miłości Pana Boga  właśnie od świeckich.

Może dlatego  od pewnego czasu mamy w Polsce kryzys powołań, bo Bóg chce nam pokazać, że nie to jest najważniejszym problemem Kościoła,  że sprawa nie zależy od ilości kapłanów, ale od ich otwarcia się na działanie Ducha świętego i odpowiedniego przygotowania do współpracy ze świeckimi. Kardynał  Karol Wojtyła rozumiał to już w roku 1972 i pisał o tym w książce „U podstaw odnowy”. A w 30. rocznicę konstytucji Lumen Gentium mówił: ”Kościół w dzisiejszych czasach musi coraz bardziej upodobnić się do obrazu rodziny. Nikt w nim nie może czuć się marginalizowany ani oddzielony. Wymaga to, abyśmy wzrastali w posłuszeństwie głosowi Ducha, aby rozróżniać i przyjmować charyzmaty przez niego darowane i by dowartościować liczne i różne posługi. W tym kontekście sprawowanie władzy kościelnej jest wzywane do coraz większego doskonalenia się w duchu służby. Spodziewany jest nowy entuzjazm życia konsekrowanego, podczas gdy dla świeckich rozpoczyna się nowa epoka inicjatyw i odpowiedzialności”. (Anioł Pański, 22.10.1995) Zamiast więc tylko modlić się o powołania, trzeba także posłuchać, co poprzez ich brak chce powiedzieć Kościołowi Duch święty?! (5.11.2012)

*** Z Novo Millennio Ineunte, 43 "Kosciół szkołą i domem komunii" Zanim w kościele powszechnym rozpoczęliśmy Rok Wiary, w Irlandii odbył się w czerwcu 2012  roku Kongres Eucharystyczny. Czytam refleksje przygotowujące do tego wydarzenia opracowane przez Papieski Komitet ds. Kongresów. Tematem kongresu były słowa: Komunia z Chrystusem i między nami. Bardzo mnie poruszyły niektóre tezy wspomnianego dokumentu, dlatego dzielę się tymi refleksami. Autorzy piszą bowiem, że obecnie doświadczamy fundamentalnych zmian dotyczących komunikacji i relacji międzyludzkich. Mówiąc prościej, widzimy, że zanikają relacje międzyludzkie i tradycyjne więzi społeczne. Czy dzisiejszy kościół ma jakąś odpowiedź na ten temat? Oczywiście  nie musimy zbyt długo poszukiwać takiej odpowiedzi. Została ona udzielona kościołowi przez Sobór Watykański II, który kierowany przez Ducha Świętego, rozwinął eklezjologię komunii. Istotą kościoła, według Soboru, jest być znakiem i narzędziem jednoczącym ludzi z Bogiem i między sobą. (KK 1-4) Autorzy dokumentu przytaczają także słowa wczesnochrześcijańskiego pisarza Tertuliana, który mówił, że „chrześcijanin w pojedynkę wcale nie jest chrześcijaninem”. Bycie komunią (wspólnotą) jest więc samym rdzeniem tożsamości Kościoła. Zatem największym wyzwaniem teraźniejszości jest „uczynienie Kościoła szkołą i domem komunii”. Odsyła nas to do listu apostolskiego, jakim bł. Jan Paweł II rozpoczął trzecie tysiąclecie. (Novo Millennio Ineunte, 43) Sięgam więc do tego dokument i zaczynam rozumieć, jak bardzo szybko, my ludzie kościoła, zapomnieliśmy nauczanie „kochanego Papieża”, jak wzruszamy się wspomnieniami, pielgrzymujemy do Jego grobu, budujemy pomniki i nazywamy ulice, ale nie przejmujemy się jego proroczymi (wszak należy do grona błogosławionych) zachętami. Zaglądam do punktu 42, gdzie Papież cytuje wspomnianą wcześniej soborową Konstytucję o Kościele i mówi właśnie o konieczności komunii. Potem zaś dodaje, że w nowym stuleciu, Kościół na drodze rozwoju historycznego, będzie potrzebował wielu rzeczy; jeśli jednak zabraknie mu miłości (agape), wszystko inne będzie bezużyteczne. Mówi, że wszystko, wszystko co posiadamy i co robimy, stanie się bezużyteczne!? Tak właśnie twierdzi nasz wielki Rodak.  A dalej, w punkcie 43, mówi  o duchowości komunii następującymi słowami: „Czynić Kościół domem i szkołą komunii: oto wielkie wyzwanie, jakie czeka nas w rozpoczynającym się tysiącleciu, (...)” Niby dlaczego to jest takie ważne zadanie, a nawet wyzwanie? Odpowiedź Papieża nie pozostawia pola do manewru, i podaje dwa  konkretne powody.

1.jeśli chcemy pozostać wierni Bożemu zamysłowi

2. jeśli chcemy odpowiedzieć na najgłębsze oczekiwanie świata

Czy mogą być ważniejsze zadania dla Kościoła dzisiejszych czasów, czy musimy jeszcze tworzyć albo pisać jakieś nowe programy? (31 X 2012)

Zachęcam do lektury Listu Apostolskiego na stronie http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/novo_millenio_06012001.html

***Z Psalmu 126(125),4-5 "Odmień znowu nasz los o Panie, jak odmieniasz strumienie na południu. Ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości."

Jest to fragment psalmu śpiewanego podczas liturgii Mszy św. dnia dzisiejszego. O jakie łzy tutaj chodzi, które potem prowadzą do radości? O jaki płacz? Czy mowa tu o łzach smutku, w jaki popadamy, gdy spotyka nas jakieś tragiczne wydarzenie? Może o łzy trudów codziennego życia, łzy utrapienia, jakie jest związane z pracą człowieka?

Wydaje się, że chodzi tu bardziej o łzy nawrócenia, o łzy pokuty, skruchy serca! Jeśli jestem skruszony w sercu, jak Dawid, wtedy płaczę z powodu popełnionych grzechów. Jestem utrudzony-bo jak mówi św.Paweł-sam nie mogę nic zmienić w swoim życiu, nie radzę sobie; wiem co jest dobre i pragnę tego, ale czynię zło, którego nie chcę. To rozraduj się w Jezusie Chrystusie, dzięki Jego łasce, dzięki mocy Ducha św. który temu, kto pragnie daje nowe życie, który sprawia, że stary człowiek, może się na nowo narodzić. Bogu niech będą dzięki przez Jezusa Chrystusa. (23 IV 2012, Uroczystość św.Wojciecha)

***Z Psalmu 126(125),6 "Postępują naprzód wśród płaczu, niosąc ziarno na zasiew: z powrotem przychodzą wśród radości, przynosząc swoje snopy."

Ten psalm, który mówi o radości ludu wyzwolonego, przychodzi jako pocieszenie, szczególnie wtedy, gdy przeżywamy jakieś trudności. A obecnie wydaje się, że oprócz osobistych trudności, jakie przeżywa każdy chrześcijanin, to codziennie musimy podejmować zmaganie, aby pozostać wiernym Panu Bogu, aby trwać przy Chrystusie. Jednocześnie atakowany jest Kościół, wyśmiewane są podstawowe wartości, niemodne staje się być chrześcijaninem i osobą wierzącą. Gdzie w takiej sytuacji szukać radości, jak tu się cieszyć, czy są jakieś znaki nadziei pośród tej, wydaje się, ponurej nocy i zawieruchy? Okazuje się, że jest ich więcej niż myślimy. I także internet, gdzie można znaleźć wszelkie zło tego świata, może nam posłużyć do umocnienia naszej wiary i do wzbudzenia odwagi i radości z wyznawanej wiary.

Wczoraj zajrzałem na portal wiara.pl i trafiłem na artykuł oraz film, który bardzo serdecznie polecam. Autor pisze na temat dróg działania Pana Boga. Pokazuje przykład Hiszpanii, gdzie laicyzacja i walka z Kościołem jest od wielu lat sztandarowym hasłem Zapatero. Z drugiej zaś strony, przez jedną kobietę, siostrę Weronikę, pojawiają się dziesiątki młodych dziewcząt, które wypełniają obumarłe klasztory i oddają swoje życie Chrystusowi. Mnie ten film i ten artykuł dodał wiele radości i pozwolił z uśmiechem kolejny raz potwierdzić moją przynależność do Chrystusa i do Kościoła.(22 X 2011) Oto link z filmem.

http://info.wiara.pl/doc/991367.Powolaniowe-tsunami-w-Hiszpanii

*** Z konferencji św.Kolumbana, opata "A zatem Bóg, którego szukamy, nie znajduje się daleko, ale w nas samych, gdy na to zasługujemy. Mieszka w nas, podobnie jak dusza w ciele, gdy jesteśmy jego zdrowymi członkami, jeśli rzeczywiście umarliśmy dla grzechów" (Liturgia Godzin, 7. tydzień zwykły, czwartek)

To jest podstawowy warunek, od którego zależy, czy Pan Bóg może (bo nie ma wątpliwości, że tego pragnie) we mnie zamieszkać. Mogę na to zasługiwać, jedynie wtedy, gdy umarłem dla grzechu. Konieczne jest dokonanie wewnętrznego wyboru, decyzji serca; chcę żyć dla siebie, dla swojego ciała, dla swoich przyjemności, realizując swoje plany?! Ale wtedy Bóg pozostaje poza drzwiami mojego serca. Albo chcę żyć dla Boga, wtedy oddaję moje ciało Chrystusowi i jestem gotowy umierać dla siebie, dla grzechu. "Jeżeli ktoś trwa we mnie, ten przynosi owoc obfity" (z Ewangelii św.Jana) Ten proces jest długotrwały, ponieważ łatwo jest chcieć, ale trudniej jest wytrwać. Ale każda droga, nawet najdłuższa rozpoczyna się od decyzji i od zrobienia pierwszego kroku.   (26 IX 2011)

*** Z Psalmu 34(33),11 "Możni zubożeli i zaznali głodu, a szukającym Pana, żadnego DOBRA nie zabraknie."

Wszystko, co Bóg stworzył było DOBRE, mówi księga Rodzaju. Szukającym Pana, nawet jeśli wydaje się,że Go nie znajduję, że często nie czuję Jego obecności, że moja modlitwa jest oschła, to ważne jest poszukiwanie, pragnienie, aby Go spotkać, wołanie do Niego. Bo było wiele pamiątek spotkania z Jezusem, które potem przez grzech, szybko utraciłem. Dlatego teraz jest oschłość, dlatego trzeba szukać Go na nowo. I kto Go szuka, otrzymuje wszystko, co potrzeba, i wszystko będzie DOBRE. Mogę lepiej rozumieć słowa z Ewangelii; nie martwcie się co będziecie jeść albo pić, nie martwcie się o jutro. Szukajcie Królestwa (...) a Królestwo to sam Jezus Chrystus. Wtedy niczego mi nie brakuje i mogę być spokojny. Nawet jeśli to, co Bóg mi daje, wydaje się trudne -to jest dla mnie DOBRE.  (2 X 2011)

***Z 1. listu św. Pawła do Koryntian: "Jeżeli tylko w tym życiu, w Chrystusie pokładamy nadzieję, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi, godni politowania." (1Kor 15,19)

Bóg dał mi pewną intuicję co do tego wyrażenia z psalmu "jeżeli tylko w tym życiu". Jeśli bowiem Chrystus jest mi potrzebny jedynie, aby rozwiązać jakieś codzienne problemy, problemy tego życia; zdobycia lepszej pracy,  bycia bogatszym, lepszego porozumienia z żoną, ułożenia sobie życia, dobrego wypoczynku w czasie urlopu itp., czyli religia (wiara) służy mi jedynie do rozwiązywania codziennych spraw tego  (doczesnego) życia. Gdy nawet modlę się o sprawy duchowe, o uwolnienie od grzechu, to wszystko po to, abym lepiej się poczuł, był zadowolony i wszystko ma być według mojego projektu i w funkcji tego życia (doczesnego). A w centrum jestem zawsze ja sam.

Podobnie jednak postępują poganie, dbają jedynie o to życie. Tylko oni uważają, że do tego nie potrzebują ani modlitwy ani Pana Boga. Sami biorą się do roboty, rozwijają biznes, idą do psychologa. A o nas, chrześcijanach mówią, że religia alienuje ludzi. Oni mówią tak, bo nie mają wiary, nie kochają Boga, tylko to życie (dlatego wyznają zasadę: korzystajmy z życia, jedzmy i pijmy bo jutro pomrzemy), bo innego życia nie znają.

Jeśli jednak również ja, chrześcijanin, tylko o to zabiegam, to jestem godny politowania. Bo Chrystus nie po to przyszedł, aby poprawić nam jakość naszego życia, ale aby ukazać inne życie, zbawić nas i dać życie wieczne. Więc o to mam Go prosić. Jezus da to, co dobre, tym którzy Go proszą. Dobry jest sam Bóg, jego Duch Święty. Kiedy Jego mamy, możemy być zadowoleni, także wśród cierpień i utrapień. Wtedy dopiero naprawdę możemy zmieniać nasze życie, a także świat, w którym żyjemy z Jego pomocą i w Jego świetle. Panie Boże, daj mi wiarę, abym pokładał nadzieję nie w tym życiu, ale jedynie w Twoim Synu Jezusie Chrystusie. (25.03.2011)

***Z Dzienniczka św.s.Faustyny: "Nie za pomyślny wynik nagradzam, ale za cierpliwość i trud dla mnie znoszony." (zeszyt I, 86)

Natrafiłem na te słowa Pana Jezusa skierowane do s.Faustyny, a zapisane w Dzienniczku. Odnoszą się one do spowiednika s.Faustyny, ks.Sopoćko, który będzie musiał wiele wycierpieć, dla sprawy miłosierdzia Bożego. To słowo, może być pocieszeniem dla każdego z nas, który mimo podejmowanych trudów nie widzimy owoców swojej pracy. Kiedy prorok Natan idzie namaścić króla, wskazuje na ostatniego w domu, na Dawida. Bóg patrzy nie tak, jak patrzy człowiek. Bóg patrzy na to, co niewidoczne dla ludzkich oczu. Bóg patrzy na serce. Ważna jest więc dobra (czysta intencja), podjęty trud i cierpliwość. W Kościele jesteśmy przyzwyczajeni, że najważniejsze są wyniki, frekwencja, osiągnięcia, budowy, remonty itp. O wiele trudniejsza jest jednak walka o dusze ludzkie. Na tym polu konieczna są wiara i zaufanie Panu Bogu. Ważny jest podjęty trud oraz cierpliwe czekanie, oraz pamięć o tym, że to Bóg daje wzrost. Dalej mówi Pan Jezus do s.Faustyny:(zeszyt I, 91) "Nie za pomyślność w pracy, ale za cierpienie nagradzam." (6 X 2011)

Poprawiony: wtorek, 20 listopada 2018 17:54
  Joomla themes free, business web host.